Wpisy z tagiem: play
piątek, 02 września 2011
Nie tak dawno operator Play rozpoczął kampanię Testuj smarfona. W skrócie jest to tak, że sprzedajemy swoje dane, wyrażamy zgodę na otrzymywanie reklam na podany email i przez podany numer telefonu, a w zamian dostajemy na 14 dni smartfona Huawei od zabawy i kartę SIM od Play (na zawsze). Teoretycznie sprawa idealna dla mnie (podać spamowy numer telefonu i email, za free pobawić się dłuższy czas Androidem, do którego od dawna się przymierzam, ale nie mogę przekonać), ale w praktyce jak pomyślę, że dostałbym wychuchany i wymacany przez większą liczbę obcych ludzi telefon, to jakoś mnie chęć na testowanie odchodzi. Tym bardziej, że stracę czas na ustawienie wszystkiego pod siebie tylko po to, by zaraz zaorać, żeby mniej lub bardziej prywatne dane nie wyciekły. No właśnie, tu sedno. Telefon przychodzi (i odchodzi) z kartą pamięci. AFAIK Android sam z siebie zapisuje tam dane z prywatnymi informacjami. A dodatkowo pewnie trafią tam choćby mniej lub bardziej prywatne zdjęcia. Zastanawiam się, ilu użytkowników w ogóle wyczyści ustawienia. Optymistycznie: 30%. Pomijam fakt, że zwykłe usunięcie plików czy sformatowanie karty niewiele pomoże - dowolny program do odzyskiwania plików (będąc linuksiarzem czytaj: photorec) pozwoli odzyskać większość z nich. Nie wiem, co robi Android przy formatowaniu karty/przywracaniu do ustawień domyślnych, ale nie sądzę, by robił pełne zerowanie. A może ktoś, kto uczestniczy w programie i dostał po kimś telefon bawił się już pod tym kątem? W każdym razie warto pomyśleć trochę o bezpieczeństwie i swojej prywatności i zaorać kartę przed oddaniem telefonu. Pod Linuksem najprościej skorzystać ze shred, albo zwykłe dd if=/dev/zero of=/dev/sdX (gdzie sdX to oczywiście urządzenie pod jakim system widzi czytnik z kartą). Z mniej inwazyjnych, prostszych i działających na wszystkich systemach metod: telefon można podłączyć do komputera w takim trybie, że karta jest widziana jako urządzenie pamięci masowej. Wtedy wystarczy skasować dane i nagrać jakieś śmieci do pełnej pojemności (np. jakieś mp3). Następnie wystarczy bezpiecznie odłączyć urządzenie i ew. jeszcze raz skasować mp3 (tylko je będzie w stanie odzyskać potencjalny ciekawski). Ciekawe, czy w wewnętrznej pamięci też coś zostaje po przywróceniu telefonu do ustawień fabrycznych (dane z karty nie są przy tym usuwane!) i na ile skomplikowane jest dobranie się do tych danych... Gdyby kogoś bardziej interesowała recenzja samego telefonu, to swoje wrażenia z Testuj smartfona opisał tutaj Jakub Rusinek (niestety po angielsku). UPDATE: Zaktualizowane o parę informacji od osoby, która ma smarfona na testach.
środa, 20 lipca 2011
O tym, że przeniosę numeru z Plusa odgrażałem się już dawno. Co prawda niechciane SMSy z reklamami w Plusie udało się wyłączyć bez problemu, a do reszty jakoś się przyzwyczaiłem, ale idea pozostała. Po prostu Plus wypada coraz gorzej na tle konkurencji. Koniec końców, póki co, nie przeniosłem numeru podstawowego tylko spam, czyli numer, który podaję wszędzie, gdzie trzeba podać telefon i jest ryzyko, że będą marketingować bez umiaru, ale... zobaczymy. Wybór padł na Play i ich bezkonkurencyjny(?) okres ważności połączeń wychodzących po dowolnym doładowaniu, wynoszący rok. Spam to taki numer, na który głównie przyjmuję połączenia (bardziej: SMSy), więc nie było sensu płacić 200 zł/rok w Plusie (100 zł na pół roku to minimum pozwalające na wykonywanie połączeń wychodzących). Czemu nie Play od razu? Starter w Plusie kupiłem tylko ze względu na simlocka w ówczesnym telefonie... Najlepszym dowodem, że przepłacałem, była ilość pieniędzy zebranych na koncie. Kilkanaście dni przed końcem okresu ważności połączeń wychodzących miałem tam około 150 zł. Tu drobny lifehack - część pieniędzy (około 33%) można odzyskać w gotówce na konto przy pomocy serwisu Korzystny SMS (uwaga, nie dla wszystkich sieci działa, polecam doczytanie informacji na stronie!). Linkuję, bo znalazłem go z trudem, a problem co zrobić ze środkami na koncie prepaid jest dość częsty. Konkursy - nie działa - zwykle trzeba kupić produkt i wysłać SMS albo do wygrania są drobiazgi. Darowizny - nie znalazłem niczego, co chciałbym poprzeć i co oferowałoby płatność SMS. Z innych metod wykorzystania pieniędzy na koncie prepaid - jest jeszcze zakup usług typu Skype, serwisy z pobieraniem plików wróżki i sex telefony. Jakoś nie byłem zainteresowany. W każdym razie - przeniosłem. Słyszałem, że operatorzy robią problemy z rejestracją numeru. W moim przypadku - zupełna nieprawda. Dało się zarejestrować numer w salonie Plusa w sobotę, bez żadnych problemów, szybko, sprawnie i w miłej atmosferze. Play reklamuje, że przeniesienie jest w jeden dzień. Trochę nie wierzyłem, bo kołatały się po głowie dwa tygodnie. Wizyta w punkcie Play i dowiedziałem się, że nie ma znaczenia, ile czasu pozostało do końca ważności doładowania (czy robiłem na ostatnią chwilę? ależ oczywiście) i że faktycznie przenoszą w jeden dzień. W niedzielę (w końcu nie było kolejki - niestety, wcześniej zawsze były 2-3 osoby w kolejce, a jakoś nie chciało mi się czekać) złożyłem dyspozycję przeniesienia. W poniedziałek numer był Play, dokładnie tak, jak powiedziano w instrukcji. Totalnie nie mam się do czego przyczepić. Jedyne co, to mogłoby nie być fizycznej wymiany karty SIM i wypełniania sporej ilości papieru (ekologia), ale zapewne decydują odpowiednio względy technologiczne i formalno-prawne. Moim zdaniem, na tym przykładzie, przenoszenie jest totalnie bezproblemowe. Najbardziej problematyczne jest dwukrotne udanie się do punktów obsługi i ew. kolejki w nich. Same formalności to po 10-15 minut w punkcie. UKE proponuje, by operator do którego przenoszony jest numer, ponosił koszt (proponowane jest 25 zł). Mam świadomość, że koszt ten zostanie przeniesiony na klienta przenoszącego numer, ale samą opłatę popieram (do dyskusji jej wysokość). Sytuacja, że bardziej opłaca się kupić starter u innego operatora i przenieść do innego (zwykle są bonusy, w Play w tej chwili 60 zł na rozmowy do wszystkich sieci), generując przy tym śmieci (papier, plastik) i koszty po obu stronach, jest IMHO chora. PS. W końcu będzie backup telefonu i okazja do porównania na żywo ofert i poziomu usług w PlusGSM i Play. :-)
sobota, 01 sierpnia 2009
Zmiany na rynku GSM niby są. Niby na lepsze. Ale tak naprawdę ciągle nie widzę dla siebie idealnej oferty prepaid. Tradycyjnie operatorzy GSM walczą o klienta tańszym abonamentem, tańszymi połączeniami i lepszymi telefonami w promocji. Abonament mnie nie interesuje, bo prepaid wychodzi taniej, cena połączeń nie gra specjalnie roli - aż tyle nie dzwonię, a i tak u większości operatorów trzeba często doładowywać telefon, by mieć możliwość wykonywania połączeń wychodzących (wyjątek na dzień dzisiejszy to Play). Zresztą teraz chyba wszyscy mają już ofertę z poniżej 30 gr/minuta... Telefon to telefon - nie wzbudzam się specjalnie sprzętem (no chyba, że da się na tym Linuksa postawić ;-)), jak już mam go w rękach, to lubię wycisnąć wszystko, co się da (java, bluetooth), ale nie napalam się przed zakupem. Jakie są dodatkowe ficzery, których marketingowcy nie biorą pod uwagę, a które mają dla mnie znaczenie? Przede wszystkim wspomniany okres połączeń wychodzących po doładowaniu. Jeśli jest odpowiednio krótki, to de facto przeradza się w abonament. Przykładowo w Simplusie, by dzwonić z telefonu przez cały rok, muszę wydać minimum 200 zł - doładowanie za 100 zł przedłuża ważność połączeń wychodzących o 6 m-cy. Ideałem na tą chwilę byłby wspomniany Play, który wymaga w tym samym celu wydania jedynie 5 zł. W moim przypadku i tak nie ma obaw, że nie dam zarobić - biorę jakiś pakiecik internetowy (na potrzeby Mobiletu oraz dostępu przez Operę mini spokojnie starcza 20MB za powiedzmy 5 zł), plus wydzownię trochę (albo kupię pakiet minut za 5-10 zł). Skoro przy pakiecikach jesteśmy, to drażni podwójne ograniczenie - z jednej strony ileś minut, a z drugiej strony trzeba wykorzystać w zadanym czasie (zwykle 30 dni). Jasne, to dodatkowy zysk dla operatora, ale ukłon w stronę klienta przez zdjęcie okresu ważności pakietu byłby miły. Dla mnie przykładem totalnego bezsensu i bełkotu marketingowego jest 100 SMSów na dzień w Play - kilka to wysyłam na dzień, nie godzinę. Czemu zatem zostaję w Simplusie, mimo jego wad, z nieprzyjaznym BOK i upierdliwymi procedurami udowadniania, że nie jestem wielbłądem (tu: że nie wyrażałem zgody na SMSy z reklamami od operatora; w sumie miałem to opisać, może kiedyś...)? Powód jest prosty, za to kompletnie pomijany w reklamach i ofercie. Chodzi bramkę SMS, która jest dostępna dla każdego, bez logowania, bez captchy i pozwala wysłać SMS ze strony WWW każdemu, kto wyraził na to zgodę. Co w tym fajnego? Otóż tak samo można wysłać SMS z wiersza poleceń, co jest genialną sprawą, jeśli ktoś chce sobie zrobić jakieś powiadomienia z serwerów (ale nie polecam powiadamiać w ten sposób o braku połączenia internetowego ;-))... AFAIK żaden inny operator nie ma czegoś takiego w tej chwili. Proste i wygodne pisanie SMSów z normalnej klawiatury (jakieś 100 razy szybsze, niż z klawiatury telefonu, w moim przypadku) to już zupełny - choć miły - dodatek. Tak czy inaczej bramka to dla mnie killer ficzer. Ostatnią miłą rzeczą, z której Plus niestety AFAIK zrezygnował, była możliwość przelewania środków między kontami prepaid. Czemu miłe (i czemu zrezygnowali), chyba oczywiste. W każdym razie mam nadzieję, że inni operatorzy zaczną dostrzegać i oferować takie nisze, jak wolna bramka... UPDATE: Nie ma to jak coś pochwalić. Wczorajsze SMSy nie doszły. Dzisiejsze śledztwo ujawniło, że zmieniło się API bramki i sms-pl z którego korzystałem do wysyłania SMSów z CLI już nie działa. Zmiany miały miejsce jakieś 3 dni temu z tego co się na blipie dowiedziałem. |
Ostatnie wpisy
Subskrybcja RSS (wpisy)
Staty
Nawigacja
O mnie
Kontakt
Linkownia
SMSsender - skrypt do wysyłania SMSów
Przydatne polecenia Linux
Filtry Adblock by rozie
Zasady
Blogroll
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||