Wpisy z tagiem: debian
piątek, 10 lutego 2012
Jeśli w Debianie Squeeze (i zapewne nowszych) po wywołaniu np. snmpwalk dostajemy wszystko mówiący komunikat: Unknown Object Identifier (Sub-id not found: (top) -> mib-2) to należy:
Wiem, raczej proste do wygooglania. Zapisuję, bo z trzeci raz dziś tego szukałem, przy czym za pierwszym był gigantyczny WTF?!, bo zawsze działało...
niedziela, 15 stycznia 2012
Jeśli korzystasz z systemu Debian, to zapewne przywykłeś do wygodnej sytuacji, że aktualizacje zwykle przychodzą w repozytorium security. Jest to wygodne, bo proste apt-get update; apt-get upgrade teoretycznie zapewnia aktualne wersje wszystkich pakietów w systemie, z aktualizacjami bezpieczeństwa. Prawda? Niestety, nie do końca. Po pierwsze, sama instalacja aktualnych wersji pakietów nie zawsze oznacza, że automatycznie zaczynają być one używane. Pomijając kernel, którego faktyczna aktualizacja wiąże się z rebootem, także inne programy niekoniecznie zaczynają być używane automatycznie w aktualnej wersji po ich instalacji. W określeniu programów do restartu przydatne bywa polecenie checkrestart z pakietu debian-goodies, o którym pisałem w ściągawce z przydatnymi poleceniami dla Linuksa. Ogólnie: próbuje ono podać procesy, których restart jest wymagany ze względu np. na aktualizację bibliotek. Ale i to nie wszystko. Jest kilka innych rzeczy, które nie aktualizują się, mimo zainstalowanych paczek, które spowodowały ich obecność w systemie:
Powyższe aktualne dla Debiana (głównie na desktopie, stąd nic o bazach wirusów, filtrach antyspamowych itp.), zapewne także dla pochodnych typu Ubuntu. Chyba, że tam jest to lepiej rozwiązane? UPDATE: Przeładować owszem, można, ale jeśli dokonywana jest aktualizacja, to przeładowanie jest automatyczne.
czwartek, 05 stycznia 2012
Wygląda, że WPS (włączony domyślnie w wielu routerach) jest w tej chwili porównywalnie słaby, jak WEP. Niezależnie od użytego WPA/WPA2 możliwe jest - przy włączonym WPS - stosunkowo szybkie poznanie hasła do sieci WiFi ofiary, dodatkowo są gotowe narzędzia do tego celu (np. reaver-wps spaczkowany niedawno dla Debiana). Spodziewać się można niebawem aktualizacji firmware'ów dla routerów z dodaniem/wydłużeniem czasu dla funkcji lock down, ale to nie jest rozwiązanie, tylko drobne utrudnienie. Do szczegółów, w tym czasu brute force na WPS odsyłam do krótkiego, ale treściwego pdf ze strony. Jak sprawdzić, czy sieć obsługuje WPS (czyli czy dana sieć jest podatna)? Najprościej (na Linuksie) przy pomocy wpa_supplicant - Przemek w komentarzach na tej stronie opisał jak, a wygląda, że da się prościej i wystarczy (Debian Squeeze z wicd jako helperem do WiFi): wpa_cli scan wpa_cli scan_results | grep WPS Jeśli okaże się, że mamy włączonego WPS, a go nie potrzebujemy, to wypadałoby zmienić hasło do sieci WiFi oraz poszukać, czy WPS nie da się wyłączyć. Często (zwykle?) się da, przynajmniej na Linksysach.
czwartek, 15 grudnia 2011
Testowany sprzęt
Źródło: http://blox.blox.pl/2011/11/Zaproponuj-oryginalny-sposob-na-przetestowanie.html Nie chcę przepisywać dokumentacji technicznej, więc krótko: testowany - na potrzeby tego konkursu - był ultrabook Acer Aspire S3, z 4GB RAM, Intel Core i5, 320 GB HDD. RozpakowaniePierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu z pudelka to niewielka grubość sprzętu. W porównaniu z tradycyjnymi laptopami, ultrabook Acera jest cieniutki i odruchowo łapie się go jedną ręką. Drugie, co widać porównując z innym laptopem, to fakt, ze jest stosunkowo szeroki - przy 13,3" jest szerszy od mojego starego laptopa z czternastocalowym ekranem. Zasługa panoramicznego ekranu. Jest jednak płytszy, przez co wygodnie trzyma się go na kolanach (bardziej: kolanach i brzuchu, bo łóżku siadam w pozycji półsiedzącej oparty o ścianę, co pewnie jest niezdrowe dla kręgosłupa, ale za to wygodne), a i na biurku zajmuje niewiele miejsca. Wierzch ma aluminiowy, wygląda to solidnie i estetycznie. Niestety, laptop nie składa z samego wierzchu, a spód jest z plastiku. Co prawda wygląda on solidnie, ale jednak to plastik. Na spodzie cztery spore, gumowe, solidnie wyglądające stopki. Zdecydowanie pozytywne pierwsze wrażenie. Przez zupełny przypadek, już pakując laptopa do oddania zauważyłem lekkie przesunięcie/niespasowanie klapy ekranu względem dołu. Z lewej strony było jakieś 1-2 mm przerwy, a z prawej na styk lub nawet ekran odrobinę wystawał poza obrys dolnej części. W niczym nie przeszkadza, praktycznie niezauważalne i być może kwestia danego egzemplarza, ale z kronikarskiego obowiązku piszę o tym. GniazdaNa prawym boku slot na karty SD, na lewym gniazdo na słuchawki i... tyle po bokach. Z tyłu gniazdo zasilania, HDMI oraz dwa gniazda USB. Umieszczenie gniazd USB nie podoba mi się - włożony pendrive czy modem będzie niewidoczny i wydaje mi się, że trzymając laptopa na kolanach łatwo o nim zapomnieć i wyłamać gniazdo, szczególnie przy dłuższym urządzeniu. Tak samo trudno będzie zerknąć na diody na takim urządzeniu. Na dodatek gniazda umieszczone są blisko siebie i może być problem z włożeniem dwóch pendrive'ow naraz (moje nie weszły, choć raczej przeciętne są). Popularny problem w wielu laptopach, niestety. Natomiast pendrive i zwykła wtyczka powinny zmieścić się bez problemu. Nie ma tez napędu optycznego (i dobrze, uważam napędy optyczne montowane w laptopach za nieporozumienie) - w końcu to ultrabook. System operacyjnyRzut oka na dostępne gniazda i już wiedziałem, że raczej Debiana nie potestuję - brak portu ethernet, a ze sterownikami do wifi Atherosa wiedziałem, że raczej będę miał problem (nie mam ich na moim live). Wg strony z opisem Atheros na Debianie karta wifi powinna działać bez problemu na Wheezy. Niestety, z budowaniem (a raczej uruchamianiem) live Wheezy'ego miałem problem - zapewne uroki wersji testowej. Dodatkowo, warunki testu zabraniały zmiany systemu operacyjnego na dysku, dwa pendrive'y nie wchodziły jednocześnie do gniazd, a czas testu (i mój czas na testowanie) był mocno ograniczony, więc także podanie sterowników na kluczu USB nie wchodziło w grę i skazany byłem tylko na posiadaną wersję live. Żałuję, że nie pomyślałem wcześniej o karcie ethernetowej na USB lub pożyczeniu napędu optycznego na USB (odkryłem, że - z niezrozumiałych dla mnie przyczyn - większość dystrybucji Linuksa live daje tylko w wersji iso). Cóż, mea culpa, testerem się nikt nie rodzi, a wszystkiego przewidzieć nie sposób. Udało mi się wyciągnąć trochę informacji spod Linuksa i zamieszczam odnośnik do nich na końcu wpisu, ale wszystkie testy robiłem na Windows 7, który przybył zainstalowany na sprzęcie, na domyślnych ustawieniach. Na pierwszy rzut oka wygląda, ze sprzęt powinien być w miarę bezproblemowy pod Linuksem, a największym problemem prawdopodobnie będzie wspomniana karta wifi (obsługiwana jednak w nowszych kernelach). StartPora włączyć sprzęt. Pierwszym prawdziwym zgrzytem jest przycisk power - jakiś taki luźny, plastikowy, latający na boki. Zdecydowanie sprawiający mało solidne, wręcz tandetne wrażenie. Nie wygląda to, niestety, na cechę pojedynczego egzemplarza. Może się czepiam, bo żonie nie przeszkadzało, nawet po zwróceniu uwagi na ten szczegół. System był już zainstalowany i wystartował szybko (nie mam porównania z aktualnymi Windowsami), tylko trochę nękając mnie tradycyjnymi windowsowymi alertami o aktualizacjach itp. EkranJeśli chodzi o ekran - po przygodzie z tym ultrabookiem nadal pozostaję zdecydowanym zwolennikiem ekranów matowych. Zapalona lampa w pokoju wieczorem wyraźnie się odbijała. W dzień też widać odbicie i to nawet na stosunkowo jasnych tłach. O ustawieniu laptopa tyłem do okna należy zdecydowanie zapomnieć. Latem, na zewnątrz itp. chyba bym się zwyczajnie denerwował. Mam też wrażenie, że piksele są za duże przy tej wielkości ekranu, albo że natywna rozdzielczość ekranu jest zbyt niska. W każdym razie trzymając laptopa na kolanach (kolejna możliwa przyczyna - zwykle mam większą odległość od ekranu) widziałem kanciki liter i miałem wrażenie, ze pojedyncze piksele też. Nie wiem, czy to kwestia antyaliasingu w systemie, przyzwyczajenia z ekranów matowych, odległości czy samej matrycy, ale "coś tu nie gra". Ekran 13,3" wcale nie wydaje się za mały. Może trochę za mało miejsca w pionie, ale to cecha chyba każdego panoramicznego ekranu. Trzymając Acera na kolanach pracuje się równie wygodnie, co na 15,6" przy biurku. Przy pracy przy biurku też nie czuć, że brakuje miejsca. Znaczy: 13,3" daje rade do normalnego korzystania z komputera. Celowo nie piszę nic o kątach widoczności w poziomie i pionie - nie zwracałem uwagi zbytnio uwagi, bo to raczej sprzęt pomyślany dla jednej osoby. Jak dla mnie - wielka szkoda, że ekran nie matowy i ew. nie w wyższej rozdzielczości. KlawiaturaKrótko mówiąc, klawiatura jest OK. To mój pierwszy dłuższy kontakt z popularnymi ostatnio klawiaturami, gdzie każdy klawisz jest oddzielnie. Acer Aspire S3 ma drugi w kolejności z moich ulubionych układów klawiszy w laptopach (patrz zdjęcie na początku wpisu). Zdecydowanie logiczne rozmieszczenie klawiszy (zwłaszcza najczęściej używane ciszej/głośniej i jaśniej/ciemniej są na kursorach, razem w bloku razem z pgup, pgdn, które z kolei, użyte wraz z klawiszem Fn dają odpowiednio home i end), wielkość nieodróżnialna od pełnowymiarowej. Jedyne co mogłoby być lepsze, to większe kursory, bo są pomniejszone, ale - trzeba przyznać - takie jakie są nie przeszkadzały mi w żaden sposób, choć nie muszę być wyznacznikiem - mam raczej chude palce. Klawisz enter stylizowany optycznie na odwrócone L, ale tak naprawdę górna, nieoddzielona optycznie część to backslash. Przy pisaniu tego tekstu na piratepad.net i jednoczesnym słuchaniu muzyki na YT nigdzie się wyraźnie nie nagrzewa. Podobnie po kilkuminutowym dociążeniu procesora na OK 80%. Przeciwnie, znalazłem biegun zimna w okolicy klawiszy F2, 2, F3 i 3. Prawdopodobnie efekt działania wiatraczka. Niepożądany, rzecz jasna. Ogólnie klawiatura fajna i pisało mi się bardzo miło, co widać po długości tego wpisu. ;-) WiatrakSkoro już o wiatraku mowa, to pracuje praktycznie cały czas, przynajmniej w przypadku pracy na kablu. Bez kabla zresztą tez włącza się często. Nie jest to specjalnie uciążliwe, bo jest cichy, niemniej słyszalny z odległości obsługującego komputer, jeśli nie gra muzyka i nie ma hałasów zewnętrznych. Po włączeniu czegoś, co bardziej obciąży system, wiatrak staje się jeszcze bardziej słyszalny i zaczyna już trochę przeszkadzać. Niezbyt szczęśliwe jest umiejscowiony wylot ciepłego powietrza - tył, okolice lewej strony. Jeśli weźmiemy go do łóżka, to lewa noga będzie lekko zasłaniać wylot. Jeśli dodamy do tego koc albo kołdrę (tak, wiem, nie powinno się tak korzystać z komputera, ale jednak od ultrabooka wymagałbym większej swobody w tym względzie, niż od typowego laptopa), chłodzenie najprawdopodobniej będzie mocno upośledzone. Mogło być lepiej. TouchpadMoim zdaniem OK, a piszę to ja, który nie cierpię touchpadów, praktycznie na nich nie pracuję i jeśli tylko można, podpinam mysz. Czułość OK, nic samo się nie klika. Intuicyjne działanie scrolla, kliknięcia itp. Może to po części zasługa Windowsa i jego ustawień? W każdym razie touchpad bardzo mi się podobał - dało się wygodne pracować. i nie tęskniłem za podłączeniem myszy. GłośnikiPo uruchomieniu YouTube bardzo niemiło się rozczarowałem. Dźwięk zwyczajnie słaby i jakiś przytłumiony, pierwsze skojarzenie z komórka w autobusie. Niewielkie szczeliny stanowiące wyloty głośników umieszczone są po bokach na dole. Szczególnie słabo przy trzymaniu laptopa na kolanach - na stole zachowywał trochę lepiej. W trakcie trzymania na kolanach już podstawienie otwartych dłoni w okolice głośników w celu umożliwienia "odbicia" dźwięku poprawia wrażenia odsłuchowe. Po porównaniu z innym laptopem musiałem złagodzić ocenę. Acer nie brzmi gorzej, pewnie po prostu za bardzo przywykłem do słuchawek lub muzyki odtwarzanej z komputera przez wieżę z normalnymi głośnikami. WyważenieRozmieszczenie środka ciężkości OK, przynajmniej trzymając Acera na kolanach nie miałem wrażenia, ze chce się przewrócić itp. Po postawieniu na biurku przy mocniej odchylonym ekranie jednak łatwo "leci" do tyłu. Na podstawce do laptopa (wersja minimal, czyli dwa korki od wina - korzystam tak "od zawsze"), lekko podnoszącej tył nie ma już takiego wrażenia. AkumulatorAkumulator wystarczał na lekko ponad 3h słuchania muzyki z YouTube i pisania (tego) tekstu na piratepad na wifi, przy minimalnie tylko zmniejszonej jasności ekranu (dla komfortu - nie lubię zbyt jasnych ekranów, rozkręcenie jasności na maksa od razu mnie odrzuca). Nie wiem jak ma się to do deklaracji producenta, ale na coś, co miało by być bardzo mobilne - raczej niewiele. PodsumowanieCiężko jest pisać coś konkretnego przy tak krótkim okresie testu (miał być 1 dzień, trafiłem weekend, ale rodzina też ma swoje prawa, w praktyce testowałem, czyli klikałem, parę godzin w sobotę i parę godzin w niedzielę...), na dodatek na niedostosowanym pod siebie systemie operacyjnym. Bardziej jest opisane pierwsze wrażenie. Nie testowałem (w ogóle) kamery, a wifi - tyle, co przeszedłem się po domu - zasięg bdb, także okolicznych sieci, więc karta wygląda na czułą. Szybkość powrotu z hibernacji - cóż, nie miałem za bardzo czasu się tym bawić. Zahibernował/wszedł w stan uśpienia parę razy po zamknięciu ekranu, gotowy do pracy był faktycznie w chwilę po otwarciu, ale na czas (i sposób wyłączenia) nie zwróciłem uwagi. Jeśli chodzi o naprawdę mobilny sprzęt, do użycia w ruchu, to wydaje mi się nienajlepszym wyborem. Za dużo wad - biorąc pod uwagę kwestię gniazd z tyłu, wylotu wiatraka i głośników raczej wymaga podstawki przy korzystaniu. Czyli jako zamiennik tableta, tyle, ze z klawiatura, raczej się nie nadaje. Czas pracy na baterii nierewelacyjny. W gorszych warunkach oświetleniowych problemem będzie ekran. Za to raczej dobrze nadaje sie do - nawet częstego - przenoszenia z miejsca na miejsce i - po przeniesieniu - korzystania "stacjonarnie". W takim przypadku mamy lekki, w pełni funkcjonalny, wydajny komputer. Na dodatek, z uwagi na pomniejszony rozmiar i wagę, znacznie łatwiejszy do przeniesienia od typowego laptopa. Gabarytowo bliżej mu do zeszytu A4 w twardej okładce, niż laptopa. Jeśli nie potrzebujemy pendrive'a i nie będziemy trzymać go na kołdrze/kocu, to na sprzęt "do łóżka" prawdopodobnie też się nada. A link do zrzutów danych spod Linuksa - niebawem, po napisaniu stosownego wpisu (i poza konkursem). Obiecane dane Acer Aspire S3 spod Linuksa.
niedziela, 04 grudnia 2011
Przyznaję, że mój udział w tegorocznej Poznańskiej Imprezie Wolnego Oprogramowania był drastycznie ograniczony. Na początku wypadek spowodował, że musiałem zrezygnować z wystąpienia jako prelegent. Konkretniej, porzuciłem decyzję o zgłoszeniu wystąpienia, w sumie może i lepiej, bo to się bardziej na lightning talk nadawało... Następnie, z innych przyczyn losowych, musiałem zrezygnować z wysłuchania większej części wykładów. I zwyczajnie odpuściłem sobie afterparty wybierając alternatywną imprezę z kumplami, którzy nie dali rady dotrzeć na P.I.W.O. Zresztą, trochę daleko dla mojej dobitej nogi było, zwł. po wcześniejszym bieganiu. Cóż, życie, trzeba się przyzwyczajać, może następnym razem się uda. W przeciwieństwie do zeszłorocznej edycji - słaba frekwencja, dodatkowo podkreślona ogromem auli wykładowych. Szczególnie na pierwszym wykładzie było drastycznie pusto. Potem było lepiej (mało pustych rzędów), ale jednak nadal optycznie pusto. Znajomy z którym rozmawiałem obwinia - zapewne słusznie - organizatorów, którzy późno ogłosili agendę. Za to nie było duszno. Niemniej organizacja OK, na tyle na ile mogłem stwierdzić biegając z i na imprezę i słuchając wykładów w jednej sali. Wykłady rozpoczynały się punktualnie, zaplecze techniczne OK i działające, informacja - jak dla mnie - OK, ale ja miejscowy jestem, więc jakby z dnia na dzień mogę podjąć decyzję. W tym roku aż dwa wykłady otrzymały ode mnie maksymalną ocenę w ankiecie. Naprawdę fajnie poprowadzone, ciekawe, przejrzyste, z (działającymi i bez nudnego rzeźbienia!) przykładami live, przynajmniej w zakresie przewidzianym prezentacją. Mówię o Debian@Kindle Michała Madziara oraz Open source w służbie wytwarzania oprogramowania, czyli przygotowujemy środowisko pracy dla zespołu. Nie ukrywam, że pierwszy był najbardziej interesujący mnie wykładem z agendy i jedynym "must see", natomiast drugi to niezupełnie moja działka developerocentryczny, ale bardzo miła niespodzianka. Wiem, że były ciekawe lightning talks, ale niestety nie zdążyłem dotrzeć. Będę obserwował strony projektów, jak dorwę. Zwł. nigmalabs.org wygląda interesująco. A o czym chciałem mówić? Ano o tym, że istnieje coś takiego jak GNU Polish Translation Team, który zajmuje się tłumaczeniem strony i artykułów GNU i że potrzebuje kolejnych aktywnych osób. Znajomość angielskiego nie jest konieczna na stanowisku recenzenta (choć jak najbardziej wskazana) - wystarczy dobra znajomość języka polskiego. W przypadku tłumaczy jak najbardziej jest wymagana, ale jest miejsce na poprawianie znajomości angielskiego. Więcej o narzędziach, obiegu pracy itp. na stronie głównej GNU PTT. W prosty sposób, niewielkim nakładem czasu można pomóc w popularyzowaniu idei GNU i wolnego oprogramowania. Zapraszam do przyłączenia się do projektu. :-)
czwartek, 01 grudnia 2011
Jakiś czas temu pisałem o laptopie Fujitsu-Siemens Esprimo V6515, którego opisywałem prawie dwa lata temu. Okazało się, że da się uruchomić należycie działającą regulację jasności. I prawdopodobnie dało się już wtedy, ale sposób jest mocno nieoczywisty. Ponieważ znalezienie rozwiązania zajęło mi dłuższą chwilę, obejmowało zabawy z debugiem ACPI itp. frajdy (zanim zadałem właściwe pytanie do wyszukiwarki), to zamieszczam. Ogólnie problem był taki, że wciśnięcie klawisza brightness up powodowało wysłanie zarówno zdarzenia ACPI brightness up, jak i - natychmiast po nim brightness down. Przy czym sam brightness down działał normalnie. Rozwiązanie (warto wypróbować, jeśli ktoś ma problem z działaniem klawiszy do zwiększania jasności w laptopie) to dodanie opcji brightness_switch_enabled=0 do modułu kernela video. Najprościej trwale: echo "options video brightness_switch_enabled=0" > /etc/modprobe.d/video.conf Źródło: Brightness up/down key sensibility.
poniedziałek, 21 listopada 2011
Źródło: http://blox.blox.pl/2011/11/Zostan-testerem-i-wygraj-Ultrabooka-Acer-Aspire-S3.html Gdybym miał możliwość wykonania dowolnego testu, w dowolnym czasie, to pewnie zaproponowałbym jakiś szalony test wyjazdowo-wakacyjny, albo wręcz wyprawę w jakieś ekstremalne miejsce typu biegun (chociaż żeby zniknąć na chwilę z zasięgu sieci GSM wystarczy wyprawa pociągiem do Szczecina), bo niska waga sprzętu i niewielkie rozmiary zachęcają do przetestowania mobilności. Niestety, rzeczywistość skrzeczy, na test jest tylko jeden dzień, warunków na wyrwanie się gdzieś dalej nie ma, a na dodatek teraz, z racji chwilowo drastycznie ograniczonej mobilności, nawet po mieście nie pobiegam... Zatem, patrząc realnie, czasu na test Acera Aspre 3S jest mało (tylko 1 dzień), ale z racji zainteresowań sprawdziłbym przede wszystkim, jak sobie radzi pod kontrolą mniej popularnego systemu operacyjnego, czyli pod Linuksem. Nie wiem, czy liczy się to jako oryginalny test, ale Linux na desktopach to okolice 1%, więc na pewno nietypowy. Czyli standardowa instalacja Debiana (jeśli się uda,to stable) i szybka ocena działania poszczególnych komponentów, czego efektem byłaby strona dla projektu Linux on Laptops, podobnie jak miało to miejsce kiedyś w przypadku innego laptopa. Jeśli z Debianem byłyby problemy, to może popularniejsze na desktopach Ubuntu dostałoby szansę? Albo Mint? Ewentualnie, jeśli nie można instalować innego systemu, to szybki test z Debiana live, ale to już nie to samo... Mobilność tyle, co po domu. W końcu może zdecydowałbym się nie siedzieć z kompem przy biurku, tylko potraktować go podobnie jak książkę - wziąć go do łóżka, połazić między pokojami, takie drobiazgi. Tradycyjnie sprawdzenie jakości wykonania i solidności (na oko, rzucać nie będę), układu klawiszy na klawiaturze (przy 13,3" może być normalna, wygodna już chyba - na 10" jest niestety troszeczkę za ciasno, przynajmniej dla mnie) i takie drobiazgi. Jeśli zadziała akceleracja 3D, to może szybka zabawa z jakąś grą. No i przede wszystkim obadam ekran. Nie cierpię błyszczących, ale może jakieś lepsze zaczęli robić, nie lusterka? Jak na jeden dzień chyba wystarczy wrażeń...
sobota, 22 października 2011
Jakiś czas temu serwis e24cloud, czyli polski hosting pod modnym szyldem chmury w wydaniu Beyond.pl, wszedł w fazę beta i publicznych testów, czyli praktycznie każdy chętny może - za darmo - pobawić się modną chmurą. Aktualnie firma rozdaje zaproszenia do testów o równowartości 200 zł, aby dostać kod należy postępować ze wskazówkami ze strony stwórz chmurę, czyli skorzystać z aplikacji na Facebooku. Dłuższy wpis w trakcie tworzenia, a tymczasem szybki rzut oka na wady i zalety oferowanego testu (nie chciałbym, żeby było to traktowane jako test finalnej usługi, bo może się zmienić, poza tym parę kryteriów wybitnie testowych). Wady:
Zalety:
Zabawa trwa, wkrótce można się spodziewać dłuższego i pełniejszego opisu testowanej usługi. Jeśli ktoś lubi się bawić, to pewnie warto skorzystać z darmowego testu, chociaż szału póki co nie ma. UPDATE: W końcu otrzymałem odpowiedź na ticketa dotyczącego wyłączania się maszyny - wynika z błędu w panelu. Dodaję stosowny punkt, bo prawie 48h na prostą informację, że problem wynika z panelu to sporo. I usuwam niską stabilność usługi, bo wynika z błędów w panelu, nie w samej usłudze. Wiem, niby nieważne, czemu przestaje działać, ale jakoś wypada to oddzielić.
środa, 19 października 2011
Trochę note for myself (ale tej kategorii tu nie ma), bo pewnie znowu będę się zastanawiał za parę miesięcy czy lat, kiedy dokładnie włączyłem maszynkę, albo coś w tym stylu - geekowy grzejnik znowu działa. W tym roku wystartował 13 października późnym wieczorem. W tej chwili działa na nim - tradycyjnie już - mprime, węzeł Tora (lekkie zmiany konfiguracji i dodany monitoring - widać, że ładnie przerzuca dane) i... radio internetowe oczywiście przez MPD. Apt-p2p poległ, jak pisałem wcześniej, widzę, że nowych wersji nie ma. Oczywiście przeszło mi przez głowę uruchomienie minera bitcoin zamiast mprime, ale opłacalność "kopania" bitcoinów spadła, poza tym już dobre pół roku temu nie było sensu robić tego na CPU... Chociaż w pewnym momencie wyglądało, że opłaca się kupić sprzęt do tego - po paru miesiącach wychodziło się na zero (wliczając prąd). O ile nie walnąłem się w obliczeniach.
sobota, 01 października 2011
Jak wiadomo m.in. z poprzedniego wpisu, prowadzę węzeł Tora. Bez połączeń wychodzących, czyli robię tylko za żuczka dokładającego jeden hop w ścieżce w celu zwiększenia anonimowości korzystających z tego programu. Od pewnego czasu miałem wrażenie, że jedyne, co robi mój Tor, to zajmuje pamięć (ponad 30% na biednym Dockstarze). Nie robiłem żadnych dokładnych statystyk, po prostu obserwowałem ilość ruchu na interfejsach, ale wyglądało, że jest mniej, niż kiedyś. Postanowiłem sprawdzić, co się dzieje w rzeczywistości. Już kiedyś widziałem, że jest projekt arm czyli anonymizing relay monitor, ale wtedy nie było pakietów w Debianie, więc nie instalowałem, a pozwala on na znacznie więcej, niż tylko obejrzenie ilości ruchu, więc postanowiłem zainstalować arm. W tej chwili paczka tor-arm jest dostępna w Debianie unstable (na stable instaluje się czysto), więc doinstalowałem ją (wajig install tor-arm). Samo uruchomienie (wpisanie arm) nic nie dało (używa domyślnej konfiguracji), więc po pierwsze, skopiowałem domyślną konfigurację (położenie w Debianie nieco inne niż podawane w manualu): zcat /usr/share/doc/tor-arm/armrc.sample.gz > .arm/armrc Nadal nic. Kolejna sprawa, to uruchomienie portu do kontroli w samym Torze, czyli dodanie w configu opcji: ControlPort 9051 Po ponownym uruchomieniu arm jak najbardziej się połączył, ale ostrzega, że port do kontroli jest otwarty. Co prawda maszynka jest firewallowana, ale wypadałoby dodać hasło do zarządzania. Nie jest to trywialne i znalezienie zajęło mi dłuższą chwilę (chociaż jest w dokumentacji), więc opiszę. Najpierw generujemy hash hasła: tor --hash-password jakieshaslo Otrzymujemy coś w stylu ciągu 16:2CCAAB2DEEB082CD60610B3BE6A0FF2A90EEFC92AD434C9C8CBFA42B0B Następnie w konfiguracji Tora dodajemy linię HashedControlPassword 16:2CCAAB2DEEB082CD60610B3BE6A0FF2A90EEFC92AD434C9C8CBFA42B0B i restartujemy Tora (/etc/init.d/tor restart). Na koniec edytujemy ~.arm/armrc i uzupełniamy linię z startup.controlPassword, by miała postać: startup.controlPassword jakieshaslo Po zmianach okazało się, że miałem nosa i faktycznie niewiele się dzieje. Nawet bardzo niewiele. Praktycznie nic. Ponieważ kiedyś ruchu było więcej, postanowiłem sprawdzić, czy winnym nie jest ustawienie węzła jako bridge node. Bingo! Po zmianie od razu jest więcej ruchu. Zatem w chwili obecnej mój konfig Tora wygląda następująco: ControlPort 9051 UPDATE: Przy okazji wygląda, że wyłączając tryb bridge node upiekłem dwie pieczenie na jednym ogniu. Po 16 godzinach zużycie pamięci RAM przez Tor wynosi ledwie 9%, zamiast wspomnianych 30%. Czyżby jakiś bug związany z trybem bridge? W każdym razie średni ruch upload i download teraz to po 50 Kbps, zużycie pamięci, które mnie trochę bolało mniejsze. Jednym słowem: lubię to! ;-) |
Ostatnie wpisy
Staty
Nawigacja
O mnie
Kontakt
Linkownia
SMSsender - skrypt do wysyłania SMSów
Przydatne polecenia Linux
Filtry Adblock by rozie
Zasady
Blogroll
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||