Wpisy z tagiem: oferta
sobota, 04 czerwca 2011
Źródło: karta kredytowa. Nie wiem czy to zwykły przypadek, czy jest to szybka odpowiedź na opisywaną ostatnio promocją Euronetu, ale mBank postanowił wprowadzić opłatę za korzystanie z karty debetowej. Niby tylko 2 zł miesięcznie i niby prosto można mieć wariant bezpłatny (wystarczą płatności kartami na kwotę 100 zł lub aktywowanie darmowych wypłat ze wszystkich bankomatów w Polsce za 5 zł), ale... PRowo jest to totalny fail i po prostu podwyżka, choć jak to ładnie mówią mBank albo obniża opłaty, albo wprowadza zmiany w cenniku, ale nigdy nie robi podwyżek. Jest też takie powiedzenie o tym, kto daje i odbiera... Wydaje mi się, że dla wielu ludzi będzie to bodziec do zapoznania się z ofertą innych banków. Bo leniwi ludzie wiele znosili - brak oprocentowania na koncie osobistym, tragicznie niskie oprocentowanie na lokatach. Po prostu było to konto, którego posiadanie nie kosztuje (zawsze prowadzenie konta, wydanie karty, utrzymanie karty i wypłaty z części bankomatów były bezpłatne), więc czemu go nie mieć? Teraz to się zmienia i konto (karta) zaczyna kosztować 24 zł rocznie. Jasne, rozumiem, że bank chce zarobić. Ale czy wypada doić dodatkowo ludzi, którzy przyjmują co miesiąc wypłatę na nieoprocentowane konto? Część banków daje bezpłatne prowadzenie konta (i całą resztę) przy miesięcznych wpływach np. 1000 zł na konto. I takie podejście rozumiem - jak ktoś tylko generuje koszty, to niech płaci. Jasne, wydanie 100 zł przy płatnościach kartami nie jest problemem. Jeśli ktoś chce płacić kartą, oczywiście. Pewnie ze trzy razy zakupy wystarczy zrobić... Tyle, że nie chce mi się tego pilnować (szczególnie, że kwota, nie ilość) i zwykle nie płacę kartą. Ale skoro zmobilizowali mnie do przeglądu ofert, to postanowiłem sprawdzić, co można wybrać zamiast mBanku. Z godnych uwagi alternatyw dla mBanku wśród kont osobistych warto wymienić przede wszystkim:
CDN A może w międzyczasie zasugerujecie jakieś ciekawe konto? Generalnie szukam albo w kierunku całkiem za darmo (przelewy przez internet, wydanie i utrzymanie karty, prowadzenie konta, hasła jednorazowe przez SMS), najlepiej bez haczyków lub z ich małą ilością, albo jakiegoś taniego np. z ubezpieczeniem (nie szperałem jeszcze). Oczywiście musi działać pod Linuksem (Iceweasel), nie powinno wymagać cudów w postaci wtyczek Flash czy Silverlight. UPDATE: Póki co stanęło na dbNET (znaczy rozpocząłem proces podpisywania umowy). Podobno (dane od pracownika banku) do transakcji zalicza się wypłata w bankomacie. Pierwsza wada: nie można załatwić papierkologii w oddziale, trzeba przez Internet i odebrać przez kuriera. UPDATE2: No i 13.02.2011 zauważyłem, że mBank się nie bał i naliczył opłatę, więc zlikwidowałem kartę. Samo konto na razie zostaje ze względu na lepsze (szybsze, więcej opcji) przelewy.
środa, 22 września 2010
Jak się mają możliwości oferowane przez oprogramowanie do parametrów łącz? Operatorzy kuszą megabitami 1 - 2 - 6 (to pisałem jakieś pół roku czy rok temu, teraz należy dodać 25-100 i w końcu nowość ostatnich dni czyli gigabit w Dialogu), a co tak naprawdę można zrobić z tymi łączami we współczesnym świecie? Coraz popularniejsze stają się rozwiązania oferujące zdalny dostęp do zasobów w domu. Bierzemy laptopa/netbooka na wyjazd, przyjeżdżamy na miejsce (oczywiście posiadające dostęp do sieci, jakże by inaczej), chcemy posłuchać muzyki. Nie ma potrzeby zabierania ze sobą płyt CD, nie ma potrzeby taszczenia dysków twardych w kieszeniach, selekcji muzyki przed wyjazdem, żeby zmieściła się na niewielki dysk w netbooku czy jeszcze mniejszy w playerze, wystarczy podłączyć się do zdalnego zasobu w domu (rozwiązań jest wiele). Prawda? Nieprawda. Albo, precyzyjniej, niekoniecznie prawda. Większość dostawców w ofercie 0,5-2 Mbps daje jedynie 256 kbps uploadu. Czyli jest szansa, że mp3 192 kbit jeszcze zadziałają, ale z czymkolwiek wyżej może być problem (z kolei jeśli ktoś ma NAS w domu i chce trzymać kolekcję w mp3, to raczej nie będzie jej ripował niżej niż do 256 kbit, zakładając, że w ogóle w mp3 - a nie np. flac - będzie trzymał). Owszem, można zwiększać cache, można stosować lepsze algorytmy kompresji, ale to są półśrodki - nadal nie ma bezpośredniego, na żywo, dostępu do zasobów zdalnych. I to przy założeniu, że nikt inny nie korzysta jednocześnie z zasobów na tej maszynie... Można stosować obejścia w stylu Dropboksa, ale powraca temat konieczności wcześniejszej selekcji udostępnianych zasobów z powodu niewielkiej ilości miejsca. Ostatecznie można postawić demona, który przekoduje flac/mp3 320 kbit na np. mp3 128 kbit tylko... po co? Po pierwsze, niekoniecznie będzie to proste do zrobienia na sprzęcie pod NAS, po drugie, nawet jeśli ktoś ma tam Linuksa (lub podobnie elastyczny system) to niekoniecznie sprzęt się wyrobi. No i strata jakości i rzeźba trochę, jakby nie patrzeć (TBH nie kojarzę gotowca, pewnie sam użyłbym - jak zwykle - mpd lokalnie + sshfs via fuse do podmontowania zdalnych zasobów w takiej sytuacji). Ale nie tylko muzyką człowiek żyje. Dodajmy do tego choćby inne ficzery z Opery Unite i robi się całkiem niewesoło. Jednoczesne odsłuchiwanie muzyki i przeglądnie zdjęć? Hostowanie stronek na domowym WWW? Nie przejdzie. Nie na uploadzie 256 czy 512 kbps, a taki jest biedny standard u większości operatorów. Potem jest niewiele lepiej. Owszem, przy abonamentach rzędu 25 Mbps upload rośnie, ale nadal w sposób daleki do proporcjonalnego w stosunku do downloadu. Co oznacza, że np. wysłanie zdjęć czy maila na łączu 2-4 Mbps (pewnie 512 kbps upload) i 25 Mbps upload (1-2 Mbps) będzie tylko dwa razy wolniejsze. Do czego zmierzam? Do tego, że wszyscy pomijają parametr uploadu w ofercie. Gdzieś jakoś idzie się do tego dostać, ale większość operatorów nie zamieszcza tej informacji w widocznym miejscu. W końcu co innego powiedzieć "łącze 2 Mbit", a co innego "łącze 2 Mbit/256 kbit". Także UKE w porównaniu ofert BSA (sorry za niebezpośredni link, ale na stronie UKE ciężko go odnaleźć) całkowicie pomija upload. A tymczasem w praktyce 2 Mbit/256 kbit wcale niekoniecznie musi być lepsze od 1,5 Mbit/512 kbit. Osobiście wolałbym to drugie łącze. Oczywiście, jeśli ktoś tylko pobiera pliki i z rzadka wyśle małego emaila, to szybszy upload jest mu generalnie niepotrzebny. Natomiast wszędzie tam, gdzie wchodzi udostępnianie zasobów na zewnątrz, staje się on krytyczny. Ciekawe kiedy prędkość łącza zaczniemy mierzyć prędkością uploadu...
poniedziałek, 27 lipca 2009
Po tym, co wczoraj usłyszałem, zupełnie nie wierzę w slogan Google. Korzystasz sobie spokojnie z usług jednej firmy. Mają Twoje maile, kalendarz, podpinasz sobie ich geolokalizator. Znają imiona rodziny, zainteresowania jej członków. Wiedzą, czego szukasz w sieci, pewnie co kupujesz/planujesz kupić, dokąd jeździsz. Mogą wiedzieć, jakie masz wydatki, zarobki (nie robiłeś czasem arkusza z tymi danymi?)... Jak bardzo spersonalizowaną ofertę są wówczas w stanie dostarczyć? Bardzo. Pytanie, czy komuś będzie się chciało powiązać te wszystkie dane, połączyć dane z kalendarza, geolokalizatora itd.? Czy takie połączenie w ogóle jest możliwe? Jak najbardziej. I to nie są spekulacje, to się dzieje teraz, już. Warto więc zadbać trochę o swoją prywatność. Najprościej po prostu nie korzystać z usług jednej firmy do wszystkiego. |
Ostatnie wpisy
Subskrybcja RSS (wpisy)
Staty
Nawigacja
O mnie
Kontakt
Linkownia
SMSsender - skrypt do wysyłania SMSów
Przydatne polecenia Linux
Filtry Adblock by rozie
Zasady
Blogroll
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||