<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Pomiędzy bitami</title>
    <link>http://rozie.blox.pl/html</link>
    <description>Blog o komputerach i sieci. Tematy związane z Linuksem  Debian, siecią tą większą i tą mniejszą, bezpieczeństwem, mobilnym internetem i GSM. Plus własne przemyślenia na różne - głównie okołokomputerowe - tematy.</description>
    <lastBuildDate>Tue, 7 Sep 2010 21:42:20 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Debian nie jest nudny!</title>
      <link>http://rozie.blox.pl/2010/09/Debian-nie-jest-nudny.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Nieco ponad rok temu pisałem, że &lt;a href="http://rozie.blox.pl/2009/07/Debian-jest-nudny.html"&gt;Debian jest nudny&lt;/a&gt;. Straszny błąd i odszczekuję. Owszem, w wersji stabilnej może tak to wyglądać, ale jeśli korzysta się z wersji testing (no dobrze, tak naprawdę testing/unstable), to nudzić się nie sposób. Czym można być zaskoczonym? Wieloma rzeczami, podczas niewinnych upgrade'ów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Sprawa pierwsza, ponieważ karta zintegrowana nie działała, kupiłem sobie zintegrowaną na USB. Ruszyła od kopa praktycznie (nuda). Po paru dniach przestała działać. Ot tak sobie. Śledztwo pokazało, że jakiś mózg stwierdził, że jak ktoś ma kartę USB, to nie będzie podstawowa na pewno i w /etc/modprobe.d/alsa-base.conf pojawiło się:&lt;/p&gt; &#xD;
# Keep snd-usb-audio from beeing loaded as first soundcard &#xD;
options snd-usb-audio index=-2&#xD;
&lt;p&gt;Oczywiście bez ostrzeżenia przy wprowadzaniu zmian, bo po co?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Inne wesołe? Ależ proszę. Po którymś upgrade i reboocie karta graficzna zaczęła robić ciekawy efekt. Tzw. wyżarzanie. Obraz rozjechany (random na podstawie zawartości konsoli), kaszana i coraz jaśniej świecił. Nawet ciekawe, ale... Szczęśliwie miałem odpalone SSH, bo nie wiedziałem, czy całkiem się wiesza, czy co. Okazało się, że nie, nie całkiem. Wszystko żyje. Tylko nie wyświetla.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Po krótkiej walce, tymczasowo rozwiązałem problem dodając moduł radeon  (karta to 01:00.0 VGA compatible controller: ATI Technologies Inc Radeon Mobility M6 LY) do blacklisty (i tak go ładował...). I tak żyłem sobie w naiwnym przekonaniu, że w kernelu coś skopali . Wcale nie. Przy niedawnej dyskusji na IRCu jakoś tak zeszło na Radeony i... Włączyli KMS! Tak ni z gruchy, ni z pietruchy. Wystarczyło wyłączyć KMS w /etc/modprobe.d/radeon-kms.conf  i wcale nie trzeba blacklistować modułu radeon! Szkoda, że nie instalowany pakiet nie wyświetlił informacji o tej zmianie przy instalacji.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; I tak liczyłem, że KMS będzie sprawą tego, że hibernacja przestała działać (bo również nagle przestała). Niestety nie - po wyłączeniu KMS nadal nie działa. Zgłosiłem dwa błędy odnośnie pakietu uswsusp (&lt;a href="http://bugs.debian.org/cgi-bin/bugreport.cgi?bug=583525"&gt;#583525&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://bugs.debian.org/cgi-bin/bugreport.cgi?bug=574653"&gt;#574653&lt;/a&gt;). W ogóle trochę nie rozumiem, czy ktoś sprawdza, czy maintainer tego pakietu żyje? Zwykle przy innych zgłoszeniach był jakiś feedback, a tu wisi, wisi, wisi... A mi hibernacja nadal nie działa. No chyba, że z jakiejś przestarzałej metody korzystam i stąd to milczenie...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W każdym razie, Debian nie jest nudny. Przy testingu nudzić się nie sposób! ;-)&lt;/p&gt;</description>
      <author>rozieblox@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Linux</category>
      <comments>http://rozie.blox.pl/2010/09/Debian-nie-jest-nudny.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://rozie.blox.pl/2010/09/Debian-nie-jest-nudny.html</guid>
      <pubDate>Tue, 7 Sep 2010 21:42:20 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Jak Dialog z 1 Gbit ściemniał.</title>
      <link>http://rozie.blox.pl/2010/09/Jak-Dialog-z-1-Gbit-sciemnial.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Niespecjalnie mnie interesuje cześć ofertowa dostępu Internetu, ale &lt;a rel="nofollow" href="http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,8259614,Dialog_stawia_na_internet__Zaoferuje_dostep_o_szybkosci.html"&gt;zapowiedziany 1 Gbps Dialogu&lt;/a&gt; robił wrażenie, szczególnie, że tylko 59 zł chcieli. Spodziewałem się sporej ilości ograniczeń w umowie, bo nie ma co ukrywać, przy takich cenach to może się opłacać wynająć mieszkanie i zrobić w nim małą serwerownię (ot, choćby lokalne mirrory Linuksów ;-)). SLA oczywiście będzie żadne, ale dla usług typu proxy, mirror, węzeł Tora czy seed P2P - spokojnie wystarczy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Cierpliwie czekałem więc na 1 września i pełną ofertę. Doczekałem się, &lt;a rel="nofollow" href="http://jedengiga.pl/"&gt;strona promocji ruszyła&lt;/a&gt; . I wszystko wygląda to na typowy chłyt marketingowy. Na stronie brakuje miejsca, w którym w prosty, niezobowiązujący sposób można sprawdzić, czy ma się szansę na bycie objętym promocją. Ci, którzy będą chcieli sprawdzić , czy mają możliwość załapania się na promocję muszą podać telefon, email i obowiązkowo wyrazić zgodę na otrzymywanie informacji marketingowych  od Dialogu. Czyli typowe zdobądź dane dla marketingu po taniości.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Jeśli chodzi o samą ofertę (bo do &lt;a rel="nofollow" href="http://jedengiga.pl/ankieta/themes/main/files/promocyjne_jedengiga_regulamin.pdf"&gt;regulaminu można się dokopać&lt;/a&gt;  na stronie dla testujących usługę), to - jak sama nazwa wskazuje - ma charakter testowy, użytkownik musi mieć standardową umowę oraz wypełniać ankiety. Najciekawsza jest kwestia prędkości - wg w.w. umowy w rzeczywistości to żaden gigabit, tylko 1 Gbps/1 Mbps (tak, tak, upload jakiś tysiąc razy mniejszy) [1]. IIRC, TPSA zwiększyła kiedyś upload z 256 kbit dla Neostrady 6 Mbit, bo trudno było osiągnąć w praktyce pełną prędkość łącza. Mam wrażenie, że przy takim ratio nawet w warunkach laboratoryjnych uzyskanie 1 Gbps będzie trudne do osiągnięcia. Sprawdźmy...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Proste sprawdzenie: odpalam pobieranie wgetem pliku. Włączam jnettop, do sprawdzenia, ile generuje ruchu. Wynik? Około 350kBps download i 8-10kBps upload do tego hosta (tak, tak ACK i te sprawy). Oczywiście w bajtach, nie bitach (kto potrzebuje, przemnoży przez 8), ale chodzi o ratio. Jakieś 1:43 do 1:35, nie 1:1000 jak we wspomnianej promocji.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Dla pewności, czy nie ma zmian przy większym prędkościach, sprawdziłem na obrazie iso DVD i szybszym łączu. Dla 13 MBps downloadu jest ok. 0,2 MBps uploadu, dla 34 MBps jest 0,4 MBps. Powiedzmy, mocno naciągając, że dążymy do ratio 1:100 (przy czym 0,4MBps upload to jakieś 3,2 Mbit, dawno przekroczona granica ustawiona w Dialogu). Czyli w Dialogu przy pobieraniu pojedynczego pliku iso wgetem klient może realnie zobaczy 100 Mbit. O ile nie będzie nic wysyłał w tym czasie (żadnych komunikatorów, żadnych P2P w tle). Tylko 100 Mbit to w ofercie jest już od dawna, żadna rewolucja...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;PS. Chciałbym zobaczyć speedtesty (mimo, że nie do końca speedtestom wierzę) od użytkowników promocyjnego gigabita z Dialogu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;[1] Jeśli wierzyć wskazanemu w linku regulaminowi, bo w nim:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img title="Fragment regulaminu z tabelką dot. prędkości." src="http://rozie.blox.pl/resource/dialog_regulamin.png" alt="1Gbps/1Mbsp jak wół." width="600" height="129" /&gt;&lt;/p&gt;</description>
      <author>rozieblox@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Sieć</category>
      <guid>http://rozie.blox.pl/2010/09/Jak-Dialog-z-1-Gbit-sciemnial.html</guid>
      <pubDate>Sun, 5 Sep 2010 09:45:55 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nie taki błąd straszny, jak go malują.</title>
      <link>http://rozie.blox.pl/2010/09/Nie-taki-blad-straszny-jak-go-maluja.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Dziś przeczytałem &lt;a rel="nofollow" href="http://niebezpiecznik.pl/post/backdoor-w-switchach-3coma-della-i-innych/"&gt;wpis na Niebezpieczniku o backdoorze w switchach&lt;/a&gt;. I z jednej strony ewidentny fail, a z drugiej błąd niezupełnie (czy też: nie tylko) tu leży...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;ul&gt;&#xD;
&lt;li&gt;Jaki administrator zostawia dostęp po SNMP włączony (niestety, sporo administratorów nie widzi w tym nic złego, zwłaszcza jeśli tylko RO jest)?&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;Jaki producent sprzętu ma w defaulcie włączone SNMP (niestety, wielu vendorów domyślnie włącza SNMP z domyślnymi community)?&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;Kto daje nieograniczony dostęp ze świata do klasy zarządzania swoich urządzeń?&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;Poznanie MAC mimo wszystko nie jest trywialne. Trzeba mieć dostęp albo po warstwie drugiej (ew. do odczytu tablicy ARP urządzenia, które ma dostęp po L2 do switcha), albo do wspomnianego SNMP.&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;/ul&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Jasne, ludzie się mylą. Jasne, kwestię hasła serwisowego (padło pytanie, czy inne sprzęty mają coś takiego - chyba każdy sprzęt sieciowy ma możliwość przynajmniej resetu hasła przy podłączeniu się RSem, sporo ma hasła serwisowe - mam nadzieję, że tylko po RS dostępne). Jasne, taki zdalny backdoor nie powinien mieć miejsca. Ale czy to naprawdę dramat?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;PS. Dziś spotkałem się z opinią (na szczęście od nikogo ode mnie z firmy), że trzymanie dokumentów firmy (nie najtajniejsze tajemnice, ale nie dane dostępne na publicznym WWW) na Google Docs to nic złego. W porównaniu z tym backdoor w switchu, którego można zneutralizować/zminimalizować to IMO pikuś.&lt;/p&gt;</description>
      <author>rozieblox@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Security</category>
      <guid>http://rozie.blox.pl/2010/09/Nie-taki-blad-straszny-jak-go-maluja.html</guid>
      <pubDate>Fri, 3 Sep 2010 20:20:07 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>BlogDay 2010.</title>
      <link>http://rozie.blox.pl/2010/08/BlogDay-2010.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Wpis z konkretnej okazji, czyli z okazji &lt;a href="http://www.blogday.org/"&gt;BlogDay&lt;/a&gt;. Dla wolących po polsku &lt;a href="http://www.blogday.org/pl.htm"&gt;wersja polska&lt;/a&gt;  (w sumie czemu nie Dzień Bloga?). Do rzeczy:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;ol&gt;&#xD;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://zenhabits.net/"&gt;Zen Habits&lt;/a&gt;  - numer jeden z ostatnio dodanych. Blog o znajdowaniu prostoty w chaosie. Trochę się powtarzają myśli we wpisach (w sumie wszystko do jednego się sprowadza), ale czyta się miło. Inspiruje do odpowiedzi na zajebiście ważne pytanie. A w zasadzie kilka ważnych pytań (także dla samych blogerów; warto zwrócić uwagę na wygląd, cel pisania i reklamy ;-&amp;gt;). IMO sporo inspiracji i dystansu.&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://jamiprzepisy.pl/"&gt;Proste przepisy wegetariańskie&lt;/a&gt; - Nie do końca spełnia moją definicję bloga, bo wielu autorów i tematyczny do bólu, ale ciekawy. Zawiera proste (naprawdę proste! antytalent kuchenny, który wyjechał na studia z pewnością sobie poradzi) i smaczne przepisy. Wegetariańskie, znaczy bez mięsa. Nieideologiczne podejście, ładne zdjęcia i dyskusje z czytelnikami nt. przepisów. No i przede wszystkim naprawdę proste i tanie przepisy. Coś w sam raz dla studentów i osób zaczynających gotować. &lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://dogin.blox.pl/html"&gt;Zajrzyj tu&lt;/a&gt;  - stronniczy przewodnik po ciekawych stronach WWW jak sam się tytułuje. I opis dobrze oddaje to, czym jest. Mało wpisów, ale można dzięki nim trafić na strony-perełki. &lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://bothunters.pl/"&gt;Bothunters.pl blog&lt;/a&gt;  - pierwsze odstępstwo od zasady inna tematyka. I również nie do końca spełnia moją kategorię bloga (tzn. ma wielu autorów). Ale myślę, że obecność uzasadniona. Blog o bezpieczeństwie komputerowym, ciekawostki z malware'u. Luźne podejście, własne doświadczenia (przynajmniej na to mi wygląda). Trafiłem po prezentacji autora (jednego z autorów) na Pingwinariach 2009. I tak zostało. Niezbyt wiele wpisów. Zbliżony do &lt;a href="http://niebezpiecznik.pl/"&gt;Niebezpiecznik.pl&lt;/a&gt;, w sumie konkurent, ale taki, któremu nie wyszło (albo raczej pierwowzór, bo znacznie starszy; albo może mniej wyszło, albo co innego miało wyjść, albo mi się całkiem wydaje...).&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://quiston.tpsa.com/blog/"&gt;Szuflada&lt;/a&gt; - kolejne złamanie reguły, bo jest o Linuksie (ba, nawet o Debianie, a autor był/jest developerem). Ale o tym dowiedziałem się dopiero tak naprawdę przy okazji pisania tego wpisu, więc się nie liczy. Tak poza tym... taka szuflada, do której pisze autor. IMO najbliższy archetypowi bloga z dziś prezentowanych.&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;/ol&gt;&#xD;
&lt;p&gt;I to by było tyle, jeśli chodzi o polecanie zawartości mojego RSS. Celowo nie zamieszczałem żadnego z blogów z planet z planet, które czytam i blogów okołokomputerowych - miała być inna tematyka, prawda?&lt;/p&gt;</description>
      <author>rozieblox@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Metatematyka</category>
      <comments>http://rozie.blox.pl/2010/08/BlogDay-2010.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://rozie.blox.pl/2010/08/BlogDay-2010.html</guid>
      <pubDate>Tue, 31 Aug 2010 07:00:33 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Ironia losu wg Metro.</title>
      <link>http://rozie.blox.pl/2010/08/Ironia-losu-wg-Metro.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Dawno temu idąc do pracy i widząc uciekający tramwaj wziąłem Metro. Przeczytałem dość dokładnie. Na tyle, by rzuciło mi się w oczy pewne stwierdzenie...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Wydanie piątek-niedziela 9-11 lipca 2010. Artykuł Anny Milczarek &lt;a href="http://www.emetro.pl/emetro/1,85648,8117758,Skad_u_homoseksualistow_biora_sie_dzieci.html"&gt;Skąd biorą się dzieci u homoseksualistów&lt;/a&gt; . Możemy w nim znaleźć taką perłę:&lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;p&gt;Ironią losu jest to, że o prawach osób homoseksualnych najbardziej chcą decydować (i decydują!) heteroseksualiści.&lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;p&gt;Myślę, że idąc tym tokiem rozumowania znajdziemy w otaczającym nas świecie więcej ironii losu (wg Metro!). Przykładowo:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;ul&gt;&#xD;
&lt;li&gt;Ironią losu jest to, że o prawach pedofili najbardziej chcą decydować (i decydują!) niepedofile.&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;Ironią losu jest to, że o prawach osób bezrobotnych najbardziej chcą decydować (i decydują!) osoby pracujące.&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;Ironią losu jest to, że o prawach pracowników służb mundurowych najbardziej chcą decydować (i decydują!) cywile.&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;Ironią losu jest to, że o prawach więźniów najbardziej chcą decydować (i decydują!) osoby na wolności.&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;Ironią losu jest to, że o prawach osób chorych psychicznie najbardziej chcą decydować (i decydują!) osoby zdrowe psychicznie.&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;li&gt;Ironią losu jest to, że o prawach niepełnoletnich najbardziej chcą decydować (i decydują!) pełnoletni.&lt;/li&gt;&#xD;
&lt;/ul&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Można pokusić się o wyciągnięcie wzoru ogólnego na ironię losu (wg Metro!):&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Ironią losu jest to, że o prawach {dowolna mniejszość}  najbardziej chcą decydować (i decydują!) osoby {dopełnienie dowolnej mniejszości do ogółu ludności} .&lt;/p&gt;</description>
      <author>rozieblox@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Inne</category>
      <comments>http://rozie.blox.pl/2010/08/Ironia-losu-wg-Metro.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://rozie.blox.pl/2010/08/Ironia-losu-wg-Metro.html</guid>
      <pubDate>Sat, 28 Aug 2010 22:13:53 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Odzyskiwanie miejsca w systemie (Linux, Windows).</title>
      <link>http://rozie.blox.pl/2010/08/Odzyskiwanie-miejsca-w-systemie-Linux-Windows.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Używany system ma tendencję do powolnego gubienia miejsca. Niezależnie od tego czy mamy w systemie porządek, czy nie, z czasem przybywa rzeczy, kt&amp;oacute;rych nie potrzebujemy. Z jednej strony są to bardzo potrzebne pliki, kt&amp;oacute;rych po prostu szkoda skasować (chociaż tak naprawdę nigdy już ich nie otworzymy), z drugiej nieużywane pakiety, konfiguracje usuniętych pakiet&amp;oacute;w, pliki tymczasowe itp.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;O ile z pierwszymi nie bardzo można sobie poradzić inaczej, niż samodzielnie utrzymując porządek (sortowanie do katalog&amp;oacute;w, kasowanie zbędnych rzeczy) i ręcznie usuwając pliki, to w przypadku tych drugich można sobie pom&amp;oacute;c w czyszczeniu systemu r&amp;oacute;żnymi automatami i p&amp;oacute;łautomatami.&lt;/p&gt;&lt;p&gt; Pierwszy złodziej miejsca w systemie to cache apt-a, czyli /var/cache/apt/archives . Leżą tu paczki deb instalowanych pakiet&amp;oacute;w. We wszystkich wersjach, także tych starszych. Praktycznie nigdy nie będą potrzebne, więc z czystym sumieniem możemy je skasować: wajig clean  (lub, bardziej kanonicznie apt-get clean).&lt;/p&gt;&lt;p&gt; Drugi popularny złodziej miejsca to locale , czyli r&amp;oacute;żne wersje językowe dla danego programu. Zwykle nie potrzebujemy dokumentacji itp. po hiszpańsku, włosku czy chińsku. Rozwiązanie: localepurge (po uprzednim skonfigurowaniu, fajnie jakby coś jednak zostało...).&lt;/p&gt;&lt;p&gt; Potem można zobaczyć, czy nie zostały w systemie pliki konfiguracyjne po usuniętych pakietach. Przy okazji sprawdzimy, kt&amp;oacute;re pakiety zajmują najwięcej miejsca: wajig sizes . Status inny niż installed oznacza, że raczej możemy się pozbyć pakietu w całości, czyli z konfigami ( wajig purge &amp;lt;pakiet&amp;gt;).&lt;/p&gt;&lt;p&gt; Na koniec jeszcze deborphan  (albo wersja ładniejsza w curses czyli orphaner) i usuwamy zainstalowane na potrzeby spełnienia zależności niepotrzebne pakiety (gł&amp;oacute;wnie biblioteki).&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tu się zwykle sprzątanie kończy. No dobrze, można jeszcze skorzystać z jednego z &lt;a href="http://rozie.blox.pl/strony/przydatne-polecenia-linux.html"&gt;przydatnych poleceń&lt;/a&gt;  i spojrzeć, kt&amp;oacute;re katalogi zajmują najwięcej miejsca ( du --max-depth=1 -b | sort -n) i ręcznie pousuwać zbędne rzeczy (typu cache googleearth).&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Dłużej używane systemy mają tendencję do gromadzenia pakiet&amp;oacute;w z poprzednich wersji (szczeg&amp;oacute;lnie, jeśli korzysta się z wersji niestabilnej lub miesza kilka wersji systemu). Można je łatwo wytropić (i usunąć) korzystając z &lt;a href="http://rozie.blox.pl/2010/07/Wyszukiwanie-pakietow-nie-z-danej-wersji-w.html"&gt;opisanego sposobu&lt;/a&gt; : wajig versions | grep -v squeeze.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A dziś odkryłem wisienkę na czubek tortu: &lt;a href="http://bleachbit.sourceforge.net/"&gt; BleachBit&lt;/a&gt;. Narzędzie jest wieloplatformowe (Linux, Windows) z funkcjami typowo Debianowymi (bardziej Ubuntu pewnie) i zajmuje się takimi cichymi złodziejami miejsca jak cache r&amp;oacute;żnych aplikacji. Poza tym, że sięga tam, gdzie inne automaty nie sięgają, umie też czyścić rzeczy typowo systemowe: wspomniany cache apta, nieużywane lokalizacje (&lt;a href="http://bleachbit.blogspot.com/2009/07/free-disk-space-localepurge.html"&gt;tw&amp;oacute;rcy BleachBit twierdzą, że robi to znacznie skuteczniej, niż localepurge&lt;/a&gt;, faktycznie znalazł więcej).&lt;/p&gt;&lt;p&gt; Posiada zar&amp;oacute;wno miłą klikalną wersję GUI (z kt&amp;oacute;rej korzystałem) jak i interfejs CLI (nie pr&amp;oacute;bowałem). Do tego dobre podpowiedzi do opcji (ostrzega przed opcjami powolnymi i potencjalnie niebezpiecznymi). Działa bardzo fajnie, więc zdecydowanie polecam, jeśli ktoś planuje porządki w systemie (a chyba każdy prędzej czy p&amp;oacute;źniej staje przed pytaniem jak odzyskać miejsce w systemie? ). Użycie jest proste: najpierw wybiera się, co chce się usunąć, potem jest podgląd plik&amp;oacute;w do usunięcia (warto spojrzeć co będzie usuwane - wywala np. pliki bak i inne tymczasowe - czasami może tam być coś pożytecznego...). Program dba o prywatność użytkownika - jako opcja dostępne jest nadpisywanie zawartości kasowanych plik&amp;oacute;w przed ich usunięciem.&lt;/p&gt;&lt;p&gt; Jedyne do czego można się przyczepić, to spolszczenie. Zapewne w oryginale był vacuum  (bazy danych), a został... odkurzacz. I parę innych kwiatk&amp;oacute;w tego typu, ale IMHO nie rzutuje na całość.&lt;/p&gt;</description>
      <author>rozieblox@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Linux</category>
      <guid>http://rozie.blox.pl/2010/08/Odzyskiwanie-miejsca-w-systemie-Linux-Windows.html</guid>
      <pubDate>Mon, 23 Aug 2010 19:09:38 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Jak znaleźć znajomych na Twitterze/Identi.ca.</title>
      <link>http://rozie.blox.pl/2010/08/Jak-znalezc-znajomych-na-TwitterzeIdentica.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Przy okazji chęci uporządkowania (może rozwoju) mojego &amp;#956;bloga identi.ca pojawił się odwieczny problem: jak znaleźć znajomych w identi.ca (w ogólności: w serwisie mikroblogowym)? Po chwili namysłu stwierdziłem, że najprostszym sposobem szukania znajomych jest przeglądanie znajomych moich znajomych. Skoro ja znam A, a A zna B, to stosunkowo spora szansa, że znam B lub że chcę go dodać do obserwowanych. Podobnie tematycznie - ludzie zwykle obserwują ludzi o podobnych zainteresowaniach.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Najprostszy wariant, ręczny, to otworzenie przeglądarki, otworzenie profili wszystkich znajomych w kartach, następnie dla każdego profilu otworzenie wszystkich obserwowanych. Teoretycznie dobre, w praktyce szybko zrobiłoby się kilkadziesiąt/kilkaset kart, na dodatek z powtarzającymi się profilami. Nie tędy droga.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Ponieważ identi.ca ma API, to postanowiłem sprawdzić, czy nie uda się lekko sobie pomóc skryptem. Okazało się, że w Perlu jest moduł do obsługi API identi.ca o nazwie Net::Identica . Tak naprawdę API identi.ca i Twittera jest identyczne (do Twittera jest Net::Twitter ), ale stwierdziłem, że dodam w systemie dedykowany moduł. Co prawda nie ma go w repozytorium debianowym, ale stosunkowo łatwo go zbudować (po spełnieniu zależności) z użyciem dh-perl-make.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Ponieważ sądzę, że pytanie jak znaleźć znajomych na Twitterze (czy też na identi.ca) zadaje sobie sporo ludzi, postanowiłem opublikować skrypt, może komuś się przyda. W skrypcie należy podać ID usera, od którego ma zacząć poszukiwania, login i hasło. Nie polecam zmieniać poziomu głębokości poszukiwań (domyślnie jest to znajomi znajomych).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Algorytm jest prosty: dopóki nie osiągnie zadanego poziomu głębokości (domyślnie 2 czyli znajomi znajomych), to pobierze wszystkie ID użytkowników będących znajomymi obecnego użytkownika i doda je do sprawdzenia. Z kolei sprawdzanego użytkownika oznaczy jako sprawdzanego (i nie będzie go sprawdzał po raz kolejny). Zaczynamy od wskazanego ID użytkownika (przypuszczalnie własnego).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W zasadzie tyle. Na koniec pobierze i wyświetli dla wszystkich zebranych ID, których nie mamy już w znajomych podstawowe dane - nazwę, link do profilu, opis itp. - raczej wystarczy, by określić, czy chcemy dodać daną osobę do obserwowanych, czy nie. Bonusowo ID użytkownika, który jest zakończeniem najkrótszej (jednej z najkrótszych) ścieżek do nowopoznanej osoby.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W trakcie pojawił się drobny problem - znajomych znajomych było ponad 3k. Przypuszczałem, że jest jakiś błąd w skrypcie, ale po bliższym przyjrzeniu się wyszło na jaw, że winny jest rms (tak, Richard M. Stallman), który obserwuje właśnie tyle osób. Na takie okazje została dodana blacklista - wystarczy podać tam ID użytkownika, którego znajomych nie chcemy sprawdzać (w ogóle).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Na koniec skrypt wyświetli nam podstawowe dane, jak dla mnie wystarczające, by zorienotwać się, czy chcemy dodać kogoś do obserwowanych. Zasadniczo nic nie stoi na przeszkodzie, by dodać ich (po ID) skryptem, ale ja wolę wejść na profil i zobaczyć najpierw, co piszą (tak, oznacza to, że prawdopodobnie niebawem będę intensywniej korzystał z identi.ca, kosztem Blipa).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Skrypt poniżej. Przy okazji być może jest to sposób na nieirytujące zamieszczanie kodu na Blox...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;/p&gt;</description>
      <author>rozieblox@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Linux</category>
      <comments>http://rozie.blox.pl/2010/08/Jak-znalezc-znajomych-na-TwitterzeIdentica.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://rozie.blox.pl/2010/08/Jak-znalezc-znajomych-na-TwitterzeIdentica.html</guid>
      <pubDate>Sun, 15 Aug 2010 10:18:23 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Flattr wystartował.</title>
      <link>http://rozie.blox.pl/2010/08/Flattr-wystartowal.html</link>
      <description>&lt;p&gt;&lt;a href="http://blog.flattr.com/2010/08/open-beta/"&gt;Flattr wszedł wczoraj w fazę open beta&lt;/a&gt;, czyli dostępny jest dla każdego, bez zaproszeń. Myślę, że to dobry moment, żeby napisać o swoich odczuciach (chociaż używam aktywnie raptem parę tygodni).&lt;/p&gt; &#xD;
Bezpieczeństwo.&#xD;
&lt;p&gt; W trakcie korzystania nie zauważyłem żadnego potwierdzania klikania linku. Jeśli jesteśmy zalogowani do Flattr w którejkolwiek zakładce i klikniemy na odpowiedni widget (ten bardziej skomplikowany, wyświetlający ilość flattrnięć), to automatycznie dostanie on punkt i oznaczy się jako flattred. Nie widziałem potwierdzania, nie ma możliwości prostego cofnięcia flattrnięcia (przycisk typu undo). Jest tylko możliwość zgłoszenia nadużycia, więc prosto można popełnić nadużycie. Z drugiej strony daną stronę możemy kliknąć tylko raz na miesiąc, więc oszukujący kokosów nie zbije i pewnie zostanie zbanowany. Pewnie pojawią się ataki XSS lub oparte na ramkach - wyświetlanie cudzego contentu pod swoim widgetem. Póki co szanse powodzenia mają znikome - ilość użytkowników i kont jest do ogarnięcia i skontrolowania.&lt;/p&gt; &#xD;
Funkcjonalność.&#xD;
&lt;p&gt;Przydzielanie punktów tylko raz ma swoje wady. Nie mamy żadnej możliwości różnicowania przekazywanych kwot - każdy dostaje tyle samo. Chyba, że flattrniemy znalezisko w kolejnym miesiącu. Niezbyt to wygodne. Za to jest - &lt;a href="http://rozie.blox.pl/2010/05/Flattr-czyli-koniec-Wykopu.html"&gt;jak przewidziałem&lt;/a&gt; - funkcjonalność analogiczna do Wykopu. Są tagi - określane przez autora rzeczy, jest wyszukiwanie po nich, są rankingi. Trochę jest spełniona funkcjonalność serwisu z bookmarkami - możemy przeglądać rzeczy, które nam się podobały. Podpiąć Flattr można do praktycznie każdego serwisu. W najgorszym wypadku trzeba będzie dodawać rzeczy samodzielnie do Flattr, a na stronie będzie tylko przycisk przenoszący klikającego dalej do serwisu i umożliwiający flattrnięcie. W przypadku &lt;a href="http://rozie.blox.pl/2010/07/Integracja-Blox-i-Flattr-krotkie-HOWTO.html"&gt;Blox - można go zintegrować Flattr w pełni&lt;/a&gt;, czyli tak, że wystarczy, że odwiedzający kliknie na widgecie. Rzeczy można dodawać do katalogu ręcznie, albo pojawią się w nim po pierwszym flattrnięciu przez widget (z przypisanymi tagami).&lt;/p&gt; &#xD;
Wady.&#xD;
&lt;p&gt; Największa wada, to mała ilość użytkowników i contentu. Póki co użytkowników jest ok. 30 tys. (ale jest szansa, że teraz, bez upierdliwego procesu zdobywania zaproszenia, ich ilość będzie szybko rosła - dla wielu brak zaproszeń był barierą). Druga wada, związana z pierwszą, to praktycznie zupełny brak treści po polsku. Jeśli ktoś nastawia się na odbiór i zna angielski (lub mniej zależy mu na tekstach, bardziej na oprogramowaniu, muzyce czy grafice), to nie ma to znaczenia. Jeśli ktoś pisze po polsku, to może - póki co - zapomnieć o flattrnięciach - polskich użytkowników jest garstka. Trzecia wada, to koszt. Niestety, narzucona jest miesięczna kwota minimalna (czemu, ach czemu?) i jest ona IMO spora jak na polskie warunki. 2 euro to obecnie 8 zł. Okolice psychologicznej bariery w postaci papiera. Jeśli się to nie zmieni, to sądzę, że popularność w Polsce Flattr będzie miał co najwyżej umiarkowaną.&lt;/p&gt; &#xD;
Dla kogo?&#xD;
&lt;p&gt;Prawie dla każdego. Szczególnie dla anglojęzycznych (i twórców, i odbiorców). Aktualnie jest silny trend wiązania Flattr z wolnym oprogramowaniem i możliwości prostego wyrażenia wdzięczności twórcom. Widać, że działa - są pierwsze efekty w postaci &lt;a href="http://raphaelhertzog.com/2010/08/12/how-to-make-110-eur-in-one-month-with-flattr-foss/"&gt;uzyskiwania ok. 25 euro tygodniowo&lt;/a&gt; przez twórców wolnego oprogramowania. Być może jest to odpowiedź, jak zarobić na wolnej kulturze i wolnym oprogramowaniu. Trochę przeszkadza tu sztywny podział miesięcznej kwoty, ale za to narzut zarówno pracy, jak i finansowy przy flattnięciach jest - w porównaniu z obecnie dostępnymi metodami przekazywania wynagrodzenia - minimalny.&lt;/p&gt; &#xD;
Przyszłość.&#xD;
&lt;p&gt;W Polsce nie wróżę w najbliższym czasie wielkiej popularności, przynajmniej nie ze strony twórców polskojęzycznych. Ci, którzy tworzą rzeczy niezależne od języka są w znacznie lepszej sytuacji. Twórcy Flattr przygotowali integrację z Facebookiem i Twitterem (nieoficjalnie Identi.ca wkrótce - API jest to samo co twitterowe i spore zapotrzebowanie jest zgłaszane na integrację z tym serwisem), więc jest szansa, że o serwisie będzie głośniej. Jeśli chodzi o twórców open source i wolnej kultury - myślę, że do końca roku będzie z serwisu korzystała spora część z nich. Konkurencji dla Wykopu raczej nie będzie, bo do Wykopu można dodać cokolwiek, do Flattr tylko to, na co zezwoli autor (umieszczając rzecz w katalogu lub dodając widget). Sam serwis raczej nie zniknie - model jest taki, że zawsze Flattr zarabia 10% wpłat użytkowników. Być może (mam nadzieję!) zmieni się to wraz ze wzrostem liczby użytkowników - przy dużej liczbie wystarczyłoby automatyczne jedno flattrnięcie w miesiącu od każdego użytkownika na rzecz Flattr i kwota będzie spora.&lt;/p&gt;</description>
      <author>rozieblox@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Inne</category>
      <guid>http://rozie.blox.pl/2010/08/Flattr-wystartowal.html</guid>
      <pubDate>Fri, 13 Aug 2010 08:20:43 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>

