Blog > Komentarze do wpisu

IKEA, the bookkiller.

Jakiś czas temu u MRW poruszony został temat niszczenia książek. Z mojej strony padła teza, że IKEA też "zabija" książki, bo ładuje je jako zapychacz na półki w sklepach (znaczy wystrój). Jako, że IKEA postrzegana jest jako twór piękny, czysty i szlachetny, pojawiły się głosy (janekr 2009/12/23 08:35:04, gfedorynski, 2009/12/23 13:47:54; szkoda, że Blox nie ma linków bezpośrednio do komentarzy), że to nie książki, tylko atrapy.

Przyznam, że trochę mnie to zaskoczyło, bo chociaż wyglądały mi na normalne, szwedzkie książki, to nigdy nie otworzyłem żadnej i nie sprawdziłem, choć przyznam, że miałem plan poproszenia o taką książkę/kupienia jej w kasie, w czasie, gdy uczyłem się szwedzkiego (byłoby to niezłe dojście do używanych szwedzkich książek w Polsce). Ale nie poprosiłem, więcej, nawet nie wyjąłem książki z regału. Postanowiłem sobie, że sprawdzę, jak jest naprawdę przy okazji najbliższej wizyty w IKEI.

Okazja nadarzyła się niedawno. Pierwszy rzut oka - normalne książki, widać, że nie same grzbiety, widać, że mają strony (akurat niektóre leżały na płask, nie pionowo na półce)... Na atrapę nie wyglądają - różny stopień zużycia (bardziej na końcówki serii leżące w różnych miejscach). Ale sprawdzić trzeba dokładnie, bo może takie lepsze atrapy... Książki. Normalne, szwedzkie książki. Setki. Dla niedowiarków zdjęcie na końcu wpisu (sorry za jakość, Nokia 3110c ma beznadziejny aparat).

Jeśli chodzi o tezę, że "może ktoś je przeczyta" - sorry, no bonus. Sklepy IKEI są rozrzucone po całym świecie, nie ma co ukrywać, szwedzki jest bardzo mało popularnym językiem (nawet wliczając podobieństwo norweskiego i duńskiego) poza Skandynawią, więc nie ma co liczyć, że ktoś z kupujących będzie testował fotel oddając się lekturze (co innego, gdyby książki były w lokalnym języku; swoją drogą zachowania ludzi w tym sklepie nie przestają mnie zaskakiwać - niektórzy przychodzą tam "mieszkać" - siedzą w kuchni, leżą na łóżku, siedzą na sofach - jak w domu).

Podsumowując: IKEA "zabija" książki (prawdziwe książki, żadne atrapy) i redukuje je do roli wystroju. A przynajmniej trafiają na zesłanie, z którego szansa powrotu do "życia" jest minimalna.

Książka w IKEA

 

środa, 10 lutego 2010, rozieblox

IKEA, the bookkiller. atrapa książka ikea


TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:


RSS - Subskrybuj wpisy na Pomiędzy bitami
Staty
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
statystyka
Nawigacja
Blogroll
bronikowski.com Embedded Linux development fenski.pl Fnord! migotanie słów Niby Blog ;) Notatnik zapisywany wieczorami replikator memetyczny Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu Terminally Incoherent Wampiryczny blog Zmiętoszony kajecik neurotyka