Pomiędzy bitami

Wpisy

  • środa, 18 kwietnia 2018
    • Switchover

      Stało się, stało się, to co miało się stać

      troszeczkę nieplanowo, noż...

      Planowałem najpierw przenieść blog o BKS, poćwiczyć przepięcie ruchu i dopiero wziąć się za ten. Ponieważ z czasem i motywacją było słabo, parę wpisów chodziło mi po głowie, a pisać nie było gdzie, poszedłem na łatwiznę. Stwierdziłem, że albo przeniosę teraz i dopieszczę później, albo nigdy tego nie zrobię. Zatem blog został zamrożony i przeniesiony w nowe miejsce dla Pomiędzy Bitami.

      Poszedłem na łatwiznę i przeniosłem się z Blox na WordPressa. Jednak. Z rzeczy związanych z migracją - na razie zmieniłem licencję, za moment pojawi się info we wpisach skąd pochodzą. W najbliższym czasie zmienię źródło feeda RSS (jeśli ktoś czyta via RSS i nie korzysta jeszcze z RSS w wersji opartej o Feedburner, to polecam przepięcie się) i linki z ważniejszych miejsc.

      TBH rozważałem mirror statyczny i zaczęcie pisania od nowa, po prostu, ale ostatecznie wykonałem eksport. Wpisy są wszystkie, komentarze być może nie, stron nie ma, bo ani nie mam na to skryptu, ani nie chcę przenosić wszystkiego - przydadzą się tam gruntowne porządki, zresztą to proste copy & paste...

      Stoi to wszystko na niezbyt fortunnej lokalizacji, bo arubacloud w czeskim DC szybkością sieci nie grzeszy, ale i tak jest sporo lżej i szybciej, niż na Blox, mimo możliwie tych samych ustawień.

      GTtmetrix - blox.pl

      GTmetrix - zakr.es

      OK, dla jasności, tu są jakieś drobiazgi, których nie ma (przynajmniej na razie) w nowym miejscu, typu LinkWithin itp. ale nie robią one takiej różnicy. No i gdyby było więcej grafik, to wynik wyglądałby gorzej, ale to już kwestia wspomnianej sieci w czeskim DC.

      Oczywiście wszystko lata bezpiecznie i wydajnie po SSL i HTTP/2 i mam możliwość pełnej kontroli nad tym, co się dzieje.

      Blox pożegnał mnie w stylu, w jakim go zapamiętam - wyłączyłem możliwość komentowania na blogach, zapisałem ustawienia i co? Po napisaniu tego wpisu, czyli kilkanaście minut później, nadal mogłem dodać testowy komentarz.

      (Not so) fun fact: uciekłem z Joggera z powodu cenzury i autorytaryzmu administratorów. Doczekałem się cenzury i autorytaryzmu ze strony Agory (ale o tym to już w nowym miejscu więcej napiszę).

      UPDATE: Wygląda na to, że ustawienie dot. komentarzy działa wyłącznie dla nowych wpisów, w starych nie ma możliwości wyłączenia możliwości komentowania (pewnie można uprzykrzać życie przy pomocy zepsutej CAPTCHA i moderowania, zamierzam, ale później, może się coś jeszcze przeładuje). Wot usability!

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      środa, 18 kwietnia 2018 20:52
  • piątek, 30 marca 2018
    • Migracja z Blox na WordPressa - HOWTO

      Jak pisałem poprzednio, na pierwszy rzut do migracji poszedł blog o kapeli Bez Krótkich Spodni. Z migracją zeszło mi nieco dłużej, niż planowałem, głównie za sprawą hostingu, który się kończy, a którego nie przedłużam. Zamiast dedyka w Kimsufi zdecydowałem się na dwa VPSy w arubacloud.pl. Zaleta: taniej i SSD. Wada: potrzebuję dwie maszyny, co wiązało się z podziałem usług. I niestety, mimo konteneryzacji część usług jest od siebie zależna, głównie za sprawą domeny. W każdym razie zeszło więcej czasu, niż planowałem, ale jest to sensowniej podzielone.

      Sama migracja jest prosta. Najpierw instalujemy WordPressa. Long story short:

      wget https://wordpress.org/latest.tar.gz
      tar -zxf latest.tar.gz
      chown www-data:www-data katalog

      Pozostaje utworzenie bazy i użytkownika:

      CREATE DATABASE wordpress_db;
      GRANT ALL PRIVILEGES ON wordpress_db.* TO "wordpress_db_user"@"localhost" IDENTIFIED BY "VeryStrongPassword";

      W przypadku instalacji opartej o serwer nginx i WordPressa trzeba jeszcze dodać jedno ustawienie w konfiguracji tego pierwszego:

      location /bks/ {
          try_files $uri $uri/ /bks/index.php?$args;
      }

      Następnie uruchamiamy instalator WordPressa przez WWW i logujemy się. Warto usunąć przykładowy wpis i strony, z których nie korzystamy, można wybrać szablon (cóż, domyślny robi robotę jak dla mnie) i zrobić porządek w pluginach.

      Niestety Blox wyciął użytkownikom możliwość eksportu wpisów, więc w tym miejscu musiałem posiłkować się autorskim skryptem, by zdobyć treść bloga z Blox w formacie wordpressowym. Potem szybkie dopieszczenie szablonu, zwłaszcza zdjęcia z nagłówka i... w zasadzie jest. Niestety, obrazki w takim rozwiązaniu są serwowane nadal z serwerów Blox, więc nie mamy pełnej niezależności i będziemy dostawać komunikat ostrzegawczy przy HTTPS, bo nie wszystkie treści są serwowane w sposób bezpieczny.

      Jest jednak na to sposób. Okazuje się, że istnieje plugin Download External Images In Posts, który robi dokładnie to, na co wskazuje nazwa - pobiera obrazki ze zdalnego serwera, zapisuje je lokalnie i podmienia linki we wszystkich wpisach, także już istniejących. Działa zadziwiająco dobrze, choć jedna rzecz mi się w nim nie podoba: musi pozostać aktywny po zrobieniu roboty, bo linki nie są podmienione w treści. Ale z tym jestem w stanie żyć.

      Ostatni szlif to dodanie statystyk Matomo (dawniej Piwik). Skorzystałem z pluginu Insert Headers and Footers, następnie wkleiłem tam stosowny JS.

      Efekt finalny widać w pierwszym linku. Jak widać zachowana została treść wpisów, ich daty, komentarze, ich autorzy oraz daty. Działają także tagi i kategorie (tych ostatnich akurat nie używam na blogu BKS). Wszystko jest serwowane po HTTPS (i dodatkowo HTTP/2, ale to już zaleta nginx z odpowiednią konfiguracją), czyli szybko, bezpiecznie i SEO friendly. Tak, jak powinno być. :-)

      Zostało posprzątanie na starym blogu i przekierowanie w nowe miejsce, ale to już bez pośpiechu...

      Dodam jeszcze, że WordPress spodobał mi się na tyle, że rozważam migrację tego bloga także na WP, zamiast statycznego Pelicana. Ale nad tym jeszcze chwilę pomyślę.

      UPDATE Aby działały poprawnie wszystkie ustawienia dla bezpośrednich odnośników, trzeba podać katalog w konfiguracji, zgodnie z tym opisem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Migracja z Blox na WordPressa - HOWTO”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      piątek, 30 marca 2018 18:59
  • sobota, 24 lutego 2018
    • Uciec, ale dokąd?

      Chwytliwy tytuł nie jest związany z filmem. Pod koniec zeszłego roku w komentarzu u Boniego wyraziłem przypuszczenie, że roku 2018 nie skończę na Blox i... stało się. Równia pochyła była widoczna od dłuższego czasu, najpierw wyłączane były funkcjonalności (API), potem doszły problemy ze stabilnością naprawiane... długo i nie do końca, bo błąd 503 się pojawia - relatywnie niski wynik Blox na mojej stronie ze statystykami nie jest przypadkiem. Zapowiadanych nowych funkcjonalności nie ma - nowy panel nie został nigdy ukończony, nowe szablony są nadal trzy na krzyż, mimo zapowiedzi. O HTTPS można zapomnieć, co oznacza, że wkrótce blogi na Blox będą oznaczone jako niezaufane w przeglądarkach, pewnie za jakiś czas polecą w dół w indeksach Google. Nawet blog o Blox nie jest już od dłuższego czasu aktualizowany. Znaczy, że przyszłość rysuje się niewesoło, było wiadomo od dłuższego czasu.

      Zamknięcie serwisów blog.pl oraz bloog.pl na początku roku (Onet i WP, odpowiednio) pewnie dodało Agorze odwagi w wyciskaniu zysków z upadającej platformy i postanowiono dołożyć reklamy. O tym, że mogą zamieszczać reklamy, było wiadomo od dawna, bo jest to napisane w regulaminie odkąd pamiętam. I reklamy były serwowane na nieaktualizowanych blogach.

      Jednak tym, co przelało czarę goryczy nie jest fakt zamieszczenia reklam, tylko forma. Zarówno forma reklamy, totalnie nieestetycznej, rozwalającej wygląd szablonu, wklejonej na samej górze (wiadomo, co jest najważniejsze... żeby żaden user nie zapomniał przypadkiem kliknąć, a blog to taka przylepka do reklamy), w dodatku dynamicznej (animacja), zasłaniającej jakieś 75% ekranu na moim smartfonie, jak i forma komunikacji zmian użytkownikom.

      Otóż komunikacji nie było żadnej. A jak już użytkownicy zauważyli reklamę i zapytali na forum co jest grane, to usłyszeli:

      Jednak koszty utrzymania platformy Blox.pl wzrosły i wprowadziliśmy zmianę - nieinwazyjne reklamy są wyświetlane teraz na wszystkich blogach.

      Wolne żarty. Nie lubię zaglądać komuś do kieszeni, ale koszty hostingu, łącz i sprzętu komputerowego regularnie spadają. W tym ostatnim przypadku rośnie wydajność sprzętu/pojemność dysków, przy zachowaniu cen. Oczywiście Agora może sobie dowolnie księgować koszty i zapewne na papierze koszt utrzymania platformy wzrósł, niemniej można to ująć po prostu chcemy więcej zarabiać na Blox (i mamy w głębokim poważaniu, co sądzą o tym użytkownicy, albowiem silna nasza pozycja[1]). O "nieinwazyjności" reklamy było wyżej.

      W każdym razie będę stąd znikał. Nie wiem jeszcze dokąd pójdę i kiedy dokładnie, ale znikam na pewno. Jestem w tej komfortowej sytuacji[1], że mam i backup bloga, i narzędzie do migracji z Blox do Wordpressa (gdyby ktoś był zainteresowany, polecam kontakt jak w dziale kontakt; TANSTAAFL). Choć nie wiem, czy akurat na Wordpressa chciałbym się przenieść. Z jednej strony de facto standard i wygodny, z drugiej statyczne generatory bloga (tu: Pelican) nadal kuszą... Tylko jest problem z komentarzami. Z drugiej strony chyba połowa komentarzy to spam lub krytpospam i usuwam, więc... Tak czy inaczej, dojrzałem do self hosted bloga, tym razem.

      W każdym razie nie należy spodziewać się tu wielu nowych wpisów - energia idzie w migrację. Na pierwszy ogień idzie blog BKS, przy okazji pewnie nieco zaktualizuję treść. Można spodziewać się zmian związanych z przekierowaniem użytkowników w nowe miejsce i stopniowego(?) znikania treści. Jeśli korzystasz z kanału RSS innego, niż ten, to polecam aktualizację w czytniku RSS - dołożę starań, by zachować ciągłość. Dla tych, co bez RSS w - razie czego będzie mnie można znaleźć przez Planetę Joggera. Wpis na ostateczne pożegnanie też jest planowany, ale to jeszcze nie teraz.

      [1] Trzeba przyznać, że wyłączenie API, plus właścicielstwo domeny, plus niezłe pozycjonowanie, plus brak kontroli nad nagłówkami przez użytkowników stawiają Agorę na mocnej pozycji, bo migracja dla przeciętnego użytkownika jest IMO niewykonalna, chyba, że ktoś będzie ręcznie wpisy przenosił... No ale o tym, że prawdziwe własność daje własna domena wiadomo nie od dziś.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Uciec, ale dokąd?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      sobota, 24 lutego 2018 10:14
  • piątek, 16 lutego 2018
    • Waze jako nawigacja

      Jakiś czas temu wyrzuciłem Yanosika z telefonu, z powodu fatalnej nawigacji. Zgodnie z zapowiedziami szansę dostało Waze.

      Podobnie jak Google Maps, nawigacja Waze należy do Google, jednak jest rozwijana odrębnie i ma zupełnie inną filozofię. O ile Google Maps to sucha, dość sprawna nawigacja, o tyle Waze bardziej przypomina ficzerami Yanosika - personalizacja i gamifikacja jak najbardziej obecne. Jest możliwość zgłaszania przez użytkowników utrudnień na drodze, czy to patroli policyjnych, czy radarów, czy zamkniętych ulic, czy zwykłych prac drogowych. Jest też zbieranie punktów za aktywność.

      Logo WazeŹródło: https://www.waze.com/about/press_resources

      Pierwszą recenzję Yanosika pisałem po przejechaniu raptem 300 km, czyli - jak patrzę z perspektywy - o wiele za wcześnie. W przypadku Waze testowałem nieco dłużej - przejechałem ok. 1000 km na zalogowanym koncie, głównie w mieście. Nadal mało jak na pełny test, ale od czegoś trzeba zacząć. Tak naprawdę z Waze przejechałem ze dwa albo trzy razy tyle - dość długo korzystałem bez założonego konta i logowania. Można i tak, bez specjalnego uszczerbku dla funkcjonalności. Oczywiście gamifikacja leży wtedy, nie działa też zapamiętywanie ustawień, przynajmniej między upgrade/reinstalacją. W każdym razie z kontem jest lepiej i na tej wersji się skupię.

      Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy po uruchomieniu Waze, to ekspozycja funkcji związanych z nawigacją i ukrycie całej reszty. Zaleta jest taka, że nawigacja jest na wierzchu, wada zaś taka, że dobrnięcie do jakichś bardziej zaawansowanych ustawień chwilę mi zajęło. Części rzeczy w ogóle w aplikacji nie ma (albo nie umiem ich znaleźć), przykładem może być ilość przejechanych kilometrów, którą sprawdzam przez WWW. Trudno mi jednoznacznie orzec, czy to zaleta, czy wada. Ustawienia domyślne są bardzo dobre.

      Aplikacja potrzebuje dłuższego czasu od włączenia do gotowości do działania. Nie wiem, czy jest to kwestia słabszego telefonu, czy tak jest ogólnie ale... tak jest i jest to wada. Dodam, że podobnie ma Strava. Za to po włączeniu jest już bardzo przyjemnie. Nawigacja jest pewna (sorry, Yanosik), komunikaty przekazywane z sensownym wyprzedzeniem (sorry, Yanosik), adaptacja do zmian trasy szybka (sorry, Yanosik, "zawróć. zawróć. zawróć."). Bardzo ładnie mówi po polsku (jest wybór lektora) i posiada rewelacyjną IMO funkcjonalność podawania nazw ulic, w które należy skręcić - podaje nie tylko kierunek skrętu, ale też nazwę.

      Trasy wybiera sensownie (sorry Yanosik), orientacyjne czasy dojazdu bardzo zbliżone do rzeczywistych. Potrafi też pokazywać informacje o natężeniu ruchu na sąsiednich ulicach czy zaproponować alternatywne trasy do właśnie wybranej. Taki powiew Google Maps. Akurat średnio korzystam, ale ktoś ze znajomych szukał nawigacji pokazującej natężenie ruchu.

      Największą wadą nawigacji, którą zauważyłem, jest dość częste gubienie się na skrzyżowaniach po zatrzymaniu. Potrafi stwierdzić, że jesteśmy na ulicy prostopadłej i kazać skręcać. Chwilę po ruszeniu i chwilę przed dojazdem do skrzyżowania jest OK. Nie wiem, czy kwestia aplikacji, czy telefonu i... nie jest to tak upierdliwe na jakie wygląda z opisu - informacja o skręcie jest podawana za późno, by wykonać manewr.

      Zgłaszanie zdarzeń na drogach jest znacznie bardziej szczegółowe niż w Yanosiku, ale przez to bardziej skomplikowane. Nie jest to jedno kliknięcie, tylko kolejne wybory (polecam lekturę opisu w FAQ). Być może kwestia przyzwyczajenia, na pewno większa bariera wejścia i trudniejsze, wymagające więcej uwagi zgłaszanie zdarzeń. Liczę jako wadę, pewnie dobrą sprawą byłby wybór wersji pełnej i uproszczonej.

      Kolejny ficzer Waze to wyszukiwanie stacji benzynowych i porównywanie cen. W przeciwieństwie do Yanosika, Waze nie współpracuje z jednym koncernem, więc jest wybór. I jakiś pożytek dla tych, którzy raczej omijają rządowe stacje. Samo porównywanie jest oparte o aktualizacje cen przez użytkowników, więc traktować należy raczej orientacyjnie, bo stacje dość często zmieniają ceny. Na szczęście przy wyszukiwaniu jest podawany czas ostatniej aktualizacji.

      Inny miły ficzer to proponowanie miejsc docelowych. Czyli uruchamiamy nawigację i dostajemy - na podstawie czasu (i miejsca?) - propozycję, żeby ustawić jako miejsce docelowe pracę, bez konieczności wyboru ręcznie. Dość przyjemne, działa nieźle. Oczywiście gdyby ktoś czuł się śledzony, to można tę opcję wyłączyć. Raczej ku poprawie samopoczucia, bo śledzi nas każda nawigacja. ;-) Wyłączyć można też widoczność naszego pojazdu na mapach.

      Jeszcze inne usprawnienia to zapamiętywanie miejsca pozostawienia pojazdu (można też zrobić zdjęcie, przydatne, jeśli z auta korzysta kilka osób) czy przesłanie orientacyjnego czasu dojazdu.

      Pominąłem inne ficzery Waze, niezwiązane z samą aplikacją, typu live map czy carpooling. Raz, ze wykraczają poza badane zagadnienie, dwa, że nie używam. Podsumowując, uważam, że aplikacja jest zdecydowanie godna uwagi i warto dać jej szansę. W mieście jako nawigacja sprawdza się bardzo dobrze, kiedyś pewnie uzupełnię wpis o wrażenia z trasy.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      piątek, 16 lutego 2018 08:07
  • piątek, 02 lutego 2018
    • Jak usprawnić sieć w domu? cz. 5

      Wpis, który chronologicznie powinien pojawić się jako drugi, ponieważ dotyczy stanu wyjściowego, czyli WiFi. Oczywiście sprzęt to opisywany niedawno TP-Link WR841 z OpenWrt. Banana Pi wpięte do portu LAN, czyli na 100 Mbps, ale głównym ogranicznikiem jest sieć bezprzewodowa. Jasności dodam, że są to wyniki sprzed optymalizacji, ale o poprawianiu WiFi napiszę innym razem. Warto też zaznaczyć, że wyniki jako jedyne są przeprowadzane na środowisku nieizolowanym, "produkcyjnym", tj. z podłączonymi innymi urządzeniami. O ile nie powinny specjalnie rzutować na wynik, bo nie korzystały intensywnie, to na pewno wpływały w jakiś sposób ujemnie.

      1.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Jitter    Lost/Total Datagrams
      [  4]   0.00-60.04  sec   125 MBytes  17.5 Mbits/sec  10.997 ms  1908/16040 (12%) 
      [  4] Sent 16040 datagrams

      2.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Retr
      [  4]   0.00-60.00  sec  67.7 MBytes  9.46 Mbits/sec  186             sender
      [  4]   0.00-60.00  sec  67.6 MBytes  9.45 Mbits/sec                  receiver

      3.
      --- 192.168.0.139 ping statistics ---
      600 packets transmitted, 598 received, 0% packet loss, time 61057ms
      rtt min/avg/max/mdev = 0.766/2.303/42.995/4.036 ms

      4.
      --- 192.168.0.139 ping statistics ---
      600 packets transmitted, 596 received, 0% packet loss, time 60280ms
      rtt min/avg/max/mdev = 1.918/3.953/42.202/3.747 ms

      5.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Jitter    Lost/Total Datagrams
      [  4]   0.00-3600.04 sec  6.27 GBytes  15.0 Mbits/sec  4.305 ms  71880/822270 (8.7%) 
      [  4] Sent 822270 datagrams
      [...]
      9.
      Inea Orange

      Jak widać stan wyjściowy nie był imponujący. Rzekłbym nawet, że zaskakująco słabe wyniki. Widać też, że brakuje części testów - przyznaję, że nie miałem ani cierpliwości, ani warunków. Ponieważ ustawienia lekko się zmieniły w międzyczasie, zostawię z brakiem, żeby nie fałszować. Zaskakuje słaby wynik transmisji w teście syntetycznym, w szczególności w porównaniu z testem do internetu.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      piątek, 02 lutego 2018 12:08
  • czwartek, 25 stycznia 2018
    • Jak usprawnić sieć w domu? cz. 4

      Kolejnym PLC, który otrzymałem na testy, był D-Link PowerLine AV Network Starter Kit DHP-307AV. Bardziej niż konkretny sprzęt jest to przedstawiciel starszego standardu, takiego, do którego przymiarkę robiłem zawodowo, wiele lat temu, pod kątem IPTV (i nie zdecydowaliśmy się wtedy).

      W stosunku do opisywanego poprzednio główna różnica widoczna na pierwszy rzut oka, to brak gniazdka sieciowego w urządzeniu. Zaprawdę powiadam wam, pomyślcie dwa razy, nim coś takiego kupicie. Jednak główna zaleta PLC to przesył danych po sieci energetycznej obok prądu, a nie zamiast. Okazało się, że większość gniazdek w domu jest pojedyncza, w szczególności te, na których przeprowadzałem testy. Chciałem mieć równe testu warunki, więc stanęło na tym, że PLC było wpięte w gniazdko, a prąd do urządzeń doprowadzałem przy użyciu przedłużaczy z innych gniazdek, zalegających malowniczo po domu.

      Detali typu wygląd, czytelność sygnalizacji, umiejscowienie portów czy przycisków pomijam - nie tego dotyczy test. Zatem do rzeczy. Błędów nie będę powielał, testy tylko w optymalnym zestawieniu, dwa gniazdka w tym samym pokoju, PLC bezpośrednio w gniazdku:

      1.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Jitter    Lost/Total Datagrams
      [  4]   0.00-60.01  sec   402 MBytes  56.2 Mbits/sec  1.923 ms  25/51490 (0.049%) 
      [  4] Sent 51490 datagrams

      2.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Retr
      [  4]   0.00-60.00  sec   279 MBytes  39.0 Mbits/sec    0             sender
      [  4]   0.00-60.00  sec   278 MBytes  38.9 Mbits/sec                  receiver

      3.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      600 packets transmitted, 600 received, 0% packet loss, time 60295ms
      rtt min/avg/max/mdev = 3.273/3.939/8.552/0.749 ms

      4.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      600 packets transmitted, 600 received, 0% packet loss, time 60235ms
      rtt min/avg/max/mdev = 2.885/3.943/8.002/1.000 ms

      5.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Jitter    Lost/Total Datagrams
      [  4]   0.00-3600.00 sec  21.0 GBytes  50.1 Mbits/sec  2.687 ms  9031/2754740 (0.33%) 
      [  4] Sent 2754740 datagrams

      6.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Retr
      [  4]   0.00-3600.00 sec  16.0 GBytes  38.3 Mbits/sec    0             sender
      [  4]   0.00-3600.00 sec  16.0 GBytes  38.3 Mbits/sec                  receiver

      7.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      36000 packets transmitted, 36000 received, 0% packet loss, time 3622284ms
      rtt min/avg/max/mdev = 2.715/4.149/75.146/1.069 ms

      8.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      36000 packets transmitted, 36000 received, 0% packet loss, time 3620695ms
      rtt min/avg/max/mdev = 2.862/3.903/83.121/1.154 ms

      9.
      brak danych

      Jak widać, w porównaniu z poprzednim testem sprzętu nowszej generacji, urządzenia starszej generacji zapewniają znacząco mniejszy transfer. Choć działają stabilnie, nawet przy niższych opóźnieniach. O ile zaczną działać, bo brak danych w punkcie dziewiątym wynika z tego, że połączenia między pokojem a przedpokojem zwyczajnie nie udało mi się zestawić, mimo kilku prób.

      Jeśli chodzi o pobór prądu to zarejestrowałem na pojedynczym urządzeniu od 3,2 W pod obciążeniem, przez 2,7 W przy braku przesyłu danych i podłączonych urządzeniach, do minimalnie 2,3 W parę minut po wypięciu kabla ethernet. Producent obiecuje poniżej 1 W w idle, jak widać jest więcej. Albo kwestia firmware, albo za krótko czekałem, albo urządzenia nie potrafią.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Jak usprawnić sieć w domu? cz. 4”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 stycznia 2018 07:39
  • sobota, 20 stycznia 2018
    • Jak usprawnić sieć w domu? cz. 3

      No i z uwagi na lekkie zamieszanie zapomniałem uzupełnić brakujące wpisy. Pora nadrobić. Tym razem ponownie  będzie o TL-PA4010P kit. W poprzednim wpisie opisałem test w niekomfortowych warunkach, pora napisać, co potrafią te PLC wpięte jak należy, czyli bezpośrednio w gniazdka. Dodatkowo gniazdka znajdowały się w tym samym pokoju (poza testem do internetu), czyli warunki optymalne.

      1.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Jitter    Lost/Total Datagrams
      [  4]   0.00-60.01  sec   679 MBytes  94.9 Mbits/sec  0.959 ms  2399/86899 (2.8%) 
      [  4] Sent 86899 datagrams

      2.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Retr
      [  4]   0.00-60.00  sec   596 MBytes  83.3 Mbits/sec  165             sender
      [  4]   0.00-60.00  sec   595 MBytes  83.2 Mbits/sec                  receiver

      3.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      600 packets transmitted, 600 received, 0% packet loss, time 60244ms
      rtt min/avg/max/mdev = 3.265/4.578/43.719/5.233 ms

      4.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      600 packets transmitted, 600 received, 0% packet loss, time 60215ms
      rtt min/avg/max/mdev = 22.191/24.164/75.595/5.495 ms

      5.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Jitter    Lost/Total Datagrams
      [  4]   0.00-3600.00 sec  39.7 GBytes  94.6 Mbits/sec  1.226 ms  166115/5197940 (3.2%) 
      [  4] Sent 5197940 datagrams

      6.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Retr
      [  4]   0.00-3600.00 sec  36.3 GBytes  86.6 Mbits/sec  7730             sender
      [  4]   0.00-3600.00 sec  36.3 GBytes  86.6 Mbits/sec                  receiver

      7.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      36000 packets transmitted, 36000 received, 0% packet loss, time 3621137ms
      rtt min/avg/max/mdev = 2.621/4.664/94.389/5.156 ms

      8.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      36000 packets transmitted, 36000 received, 0% packet loss, time 3618021ms
      rtt min/avg/max/mdev = 21.802/23.793/196.067/5.318 ms, pipe 2

      9.
      Inea Orange

      Jak widać jest zauważalnie szybciej, zarówno po sieci, jak i do internetu. W przypadku serwera Inea (czyli dostawcy), można uznać, że osiągnięte zostało deklarowane 60/10, przynajmniej w przypadku serwera testowego znajdującego się u dostawcy. Czyli zdecydowanie warto wpiąć w sposób zalecany przez producenta.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      sobota, 20 stycznia 2018 18:33
  • wtorek, 09 stycznia 2018
    • Jak usprawnić sieć w domu? cz. 2

      W poprzedniej części było o genezie cyklu, sposobach pomiaru i najlepszym możliwym połączeniu, czyli bezpośrednio skrętką. Ze względu na zainteresowanie paru osób wynikami testów PLC, przeskakuję WiFi i przechodzę do wyników testów PLC.

      Na testy dostałem TL-PA4010P kit. Z tego co widzę, w wyszukiwarce znajduje zarówno, że jest to AV500 jak i AV600, ale na opakowaniu było AV600, więc link jest prawdopodobnie prawidłowy. Do podłączenia podszedłem zupełnie laicko - z tego miejsca w mieszkaniu internet ma trafić do tamtego - zupełnie nie wnikałem w to jakie są fazy i czy po drodze są listwy.

      Błąd. Zalecane jest wpięcie w ten sam obwód i bezpośrednio do gniazdka, z pominięciem listew zasilających. W związku z tym wykonałem kilka testów, w tym wpisie zajmę się tylko wynikami pierwszej, najgorszej topologii - jeden kontroler bezpośrednio w gniazdku, drugi za listwą z włącznikiem i wpiętej w nią listwą zwykłą. Od razu podaję link do wskazówek jak najlepiej podłączyć PLC. Wyniki z optymalnego połączenia są lepsze i będą w kolejnym wpisie, ten to bardziej "jakoś wpiąłem i tak działało".

      Na wstępie miałem małe rozczarowanie, które rozwiewa dopiero lektura powyższego linka. AV600 oznacza 600 Mbps. I jakkolwiek przypuszczałem, że będzie to 300 upload, 300 download, to aby taki wynik osiągnąć, trzeba by mieć w urządzeniu port 1 GE. Tymczasem jak widać są tam porty 100 Mbps i taką prędkość linkowania się z urządzeniami osiągałem. Nie jest to dla mnie wielki problem, bo mój router także ma porty 100 Mbps, ale jeśli ktoś liczy na szybkie połączenie z NAS itp., to może się zawieść.

      Samo podłączenie jest proste - sprowadza się do włożenia urządzeń w gniazdka, wpięcia ethernetu i naciśnięciu przycisku do parowania.

      Wyniki z testu w niekomfortowych warunkach:

      1.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Jitter    Lost/Total Datagrams
      [  4]   0.00-60.00  sec   547 MBytes  76.5 Mbits/sec  1.195 ms  0/70059 (0%) 
      [  4] Sent 70059 datagrams

      2.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Retr
      [  4]   0.00-60.00  sec   418 MBytes  58.4 Mbits/sec    0             sender
      [  4]   0.00-60.00  sec   417 MBytes  58.3 Mbits/sec                  receiver

      3.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      600 packets transmitted, 600 received, 0% packet loss, time 60299ms
      rtt min/avg/max/mdev = 3.310/3.657/13.757/0.965 ms
      4.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      600 packets transmitted, 600 received, 0% packet loss, time 60338ms
      rtt min/avg/max/mdev = 21.582/24.445/35.531/2.837 ms

      5.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Jitter    Lost/Total Datagrams
      [  4]   0.00-3600.00 sec  32.6 GBytes  77.9 Mbits/sec  1.447 ms  5136/4278660 (0.12%) 
      [  4] Sent 4278660 datagrams

      6.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Retr
      [  4]   0.00-3600.00 sec  24.6 GBytes  58.6 Mbits/sec    0             sender
      [  4]   0.00-3600.00 sec  24.5 GBytes  58.6 Mbits/sec                  receiver

      7.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      36000 packets transmitted, 36000 received, 0% packet loss, time 3625078ms
      rtt min/avg/max/mdev = 2.759/4.280/16.010/1.247 ms

      8.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      36000 packets transmitted, 36000 received, 0% packet loss, time 3618568ms
      rtt min/avg/max/mdev = 22.662/24.105/106.475/2.133 ms, pipe 2

      9.
      Inea Orange

      Jak widać nawet w tych niekomfortowych warunkach zestaw radził sobie przyzwoicie. Brak strat pakietów, niskie i stabilne opóźnienia. Widać wzrost czasu odpowiedzi w zależności od wielkości pakietu i jak sprawdziłem empirycznie pojawia się on przy rozmiarze pakietu między 900 a 1000 i jest to jedyna istotna różnica w stosunku do zwykłęgo ethernetu.

      Niezła szybkość transmisji danych między urządzeniami nie wzbudziła mojej czujności; to, że coś chyba jest nie w porządku zacząłem podejrzewać dopiero po ostatnim teście, po podłączeniu jednego z końców kabla do routera. Dane z internetu pobierały się zwyczajnie wolno i... nie miało to pokrycia w testach syntetycznych. W tym momencie uprzedzę fakty i od razu napiszę, że przy zalecanym połączeniu wyniki w ostatnim teście były identyczne jak na kablu. Ale to już w kolejnym wpisie.

      Na koniec słowo o zużyciu energii, ponieważ są to urządzenia aktywne. Podłączyłem urządzenie do watomierza. Bez podłączonego komputera pokazał 1,5W, po podłączeniu komputera i podczas transmisji danych 2,2-2,3W. Jeśli wyłączymy komputer, PLC po paru minutach przechodzi w stan uśpienia i pobiera wówczas 0,8W.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 stycznia 2018 22:20
  • poniedziałek, 08 stycznia 2018
    • Jak usprawnić sieć w domu? cz. 1

      Wstęp

      Wpis jest wstępem do serii mini testów, które przeprowadziłem lub przeprowadzę w najbliższym czasie. Chodzi o rozwiązanie kwestii dostępu urządzeń w domu do internetu i zapewnienia ich łączności pomiędzy sobą. Powodem było moje WiFi, które choć doprowadzone aktualnie do zadowalającej używalności, niekoniecznie było optymalne zarówno jeśli chodzi o stabilność połączenia, jak i oferowane przepływności czy opóźnienia. Na rynku istnieje kilka rozwiązań, które mają za zadanie pomóc w dostarczeniu sieci, niedawny wpis o PLC przypomniał mi, że kiedyś interesowałem się bardziej tematem, a technika poszła naprzód.

      Szybkie pytanie na wewnętrznym forum firmowym czy komuś nie zalega parka PLC spotkała się z pozytywnym odzewem (uroki pracy w większej firmie, z otwartymi geekami - ciekaw jestem czego nie dałoby się znaleźć... ;-)) i okazało się, że nie tylko zalega chwilowo, ale są różnego typu, stąd pomysł na porównanie i podzielenie się wnioskami.

      Nie ma to być test uniwersalny ani profesjonalny - robię go przede wszystkim dla siebie i w dostępnym mi środowisku (a np. typ ścian czy otoczenie może mieć kolosalne znaczenie dla WiFi, podobnie wygląda kwestia sieci elektrycznej dla PLC), mam jednak nadzieję, że uda się wyciągnąć jakieś wnioski ogólne i może komuś pomoże w wyborze rozwiązania.

      O ile nie napisano inaczej, wykorzystywany jest firmware dostarczony z urządzeniami. Systemy nie są specjalnie tuningowane - ot, linuksowy default. Z oczywistych względów trudno mi wypowiadać się na temat stabilności poszczególnych rozwiązań w dłuższym okresie czasu.

      Topologia sieci

      Topologia sieci jest następująca: modem ISP (kablówka) w przedpokoju, podłączony ethernetem do routera. Router (obecnie TL-841) z wgranym OpenWRT/LEDE dostarcza internet reszcie urządzeń po WiFi. Przedpokój to w miarę centralny punkt w mieszkaniu, odległość od urządzeń końcowych (laptopy, smartfony) ok. 7 metrów, część urządzeń pracuje w 802.11n, część w 802.11g i tak zostanie - modernizacja czy wymiana końcówek są nieopłacalne.

      Dla jasności: to działa od lat i w zasadzie wystarcza, jeśli chodzi o przepływność. Wystarczało i na 802.11g, gdy transfery (do mojego laptopa) wynosiły 15-18 Mbps (wg speedtest.net). Po zmianie routera na nowszy jest lepiej - 30 Mbps. Nadal jest to gorzej niż to, co oferuje operator (60 Mbps), ale w zupełności wystarcza do transferów "z zewnątrz". Zobaczymy jednak, czy są jakieś alternatywy i czego się spodziewać.

      Ani mieszkanie w kamienicy, ani dość zaszumiony eter na 2,4 GHz, nie pomagają w dobrym działaniu WiFi, więc nieco gorzej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o stabilność. Rzadko, bo rzadko, ale zdarzały się problemy (straty do routera, wzrost czasów odpowiedzi). Zwykle, w czasach gdy korzystałem z oryginalnego firmware producenta, wystarczał restart routera lub sprawdzenie jak wygląda sytuacja w eterze przy pomocy WiFi Analyzera i zmiana kanału na wskazany jako najlepszy (czyli najmniej używany).

      Swoją drogą zmiana kanału na nieużywany jest najprostszym sposobem na poprawę zasięgu czy jakości WiFi, więc jeśli ktoś szuka odpowiedzi na pytanie jak poprawić sygnał WiFi, to zdecydowanie polecam zacząć od tego.

      Pomiary

      Wykonywane są cztery testy wewnętrzne, oraz ogólny test przy pomocy speedtest.net (beta, czyli bez Flash). Testy wewnętrzne wykonywane były w dwóch wariantach: krótkim (w założeniu ok. 60s) i długim (ok. 3600s).

      1. iperf3 -u -b 0 -t 60 -c 192.168.10.126
      2. iperf3 -t 60 -c 192.168.10.126
      3. ping -i 0.1 -c 600 192.168.10.126
      4. ping -s 1500 -i 0.1 -c 600 192.168.10.126
      5. iperf3 -u -b 0 -t 3600 -c 192.168.10.126
      6. iperf3 -t 3600 -c 192.168.10.126
      7. ping -i 0.1 -c 36000 192.168.10.126
      8. ping -s 1500 -i 0.1 -c 36000 192.168.10.126
      9. speedtest.net

      Jak widać jest to pomiar przepływności przy użyciu pakietów UDP, TCP oraz pomiar opóźnień przy pomocy ping ze standardową oraz maksymalną (MTU 1500) wielkością pakietu. Ostatni test to "realne" połączenie z internetem. Wykorzystywane serwery mojego ISP oraz Orange, który często był wskazywany jako najlepszy.

      Za klienta służy mój laptop z Debianem, za sondę posłużyło Banana Pi (jedyny SoC z gigabitowym portem, który miałem pod ręką). W obu systemach wykorzystany iperf3. Pomiar nie był jedyną czynnością wykonywaną przez laptopa, ale - poza testami WiFi - był wykorzystany osobny interfejs, a obciążenie było typowe, bez ekstremów.

      Dodatkowo mogą pojawić się uwagi, jeśli coś nieplanowanego podczas testów rzuci mi się w oczy.

      Wyniki bazowe

      Na wstępie spiąłem oba urządzenie kablem "na krótko" i uruchomiłem testy. Synchronizacja oczywiście 1 Gbps.

      1.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Jitter    Lost/Total Datagrams
      [  4]   0.00-60.00  sec  6.07 GBytes   869 Mbits/sec  0.136 ms  592341/795464 (74%)
      2.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Retr
      [  4]   0.00-60.00  sec  5.47 GBytes   784 Mbits/sec  138             sender
      [  4]   0.00-60.00  sec  5.47 GBytes   783 Mbits/sec                  receiver
      3.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      600 packets transmitted, 600 received, 0% packet loss, time 62319ms
      rtt min/avg/max/mdev = 0.291/0.372/0.549/0.031 ms
      4.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      600 packets transmitted, 600 received, 0% packet loss, time 62290ms
      rtt min/avg/max/mdev = 0.427/0.549/24.612/0.996 ms

      5.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Jitter    Lost/Total Datagrams
      [  4]   0.00-3600.00 sec   374 GBytes   893 Mbits/sec  0.220 ms  36944269/49033499 (75%)
      6.
      [ ID] Interval           Transfer     Bandwidth       Retr
      [  4]   0.00-3600.00 sec   349 GBytes   833 Mbits/sec  8735             sender
      [  4]   0.00-3600.00 sec   349 GBytes   833 Mbits/sec                  receiver
      7.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      36000 packets transmitted, 36000 received, 0% packet loss, time 3745436ms
      rtt min/avg/max/mdev = 0.278/0.369/40.914/0.398 ms

      8.
      --- 192.168.10.126 ping statistics ---
      36000 packets transmitted, 36000 received, 0% packet loss, time 3745111ms
      rtt min/avg/max/mdev = 0.260/0.500/2.861/0.046 ms

      9.
      Inea Orange [1]

      Jak widać bez większych niespodzianek - osiągnięte wyniki wynikają raczej z ograniczenia samego Banana Pi. Mimo to widać, że jest szybko, czasy odpowiedzi niskie i jest stabilnie.

      [1] W przypadku pomiaru łącz topologia była nieco inna - laptop wpięty po kablu do portu routera (port 100 Mbps). W zasadzie dokładniej byloby wpiąć go bezpośrednio w modem kablowy, ale router jest stałym elementem zestawu w pozostałych topologiach... Dostawca internetu (Inea) deklaruje 60/10 Mbps.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 stycznia 2018 18:32
  • poniedziałek, 01 stycznia 2018
    • OpenWrt na TP-Link WR841-N

      Wczoraj nietypowo, bo ostatniego dnia roku zrobiłem jedną z rzeczy, które chodziły za mną od pewnego czasu, mianowicie wgrałem OpenWrt na domowy router. Ten sam, który kupiłem jakieś półtora roku temu. Późno, ale... jakoś nie miałem weny, a firmware producenta (aktualizowany kilka razy) w zasadzie działał.

      Przynajmniej tak mi się wydawało. Jakiś czas temu przestała mi działać strona IKEA. Zarówno na komputerze, jak i telefonie. Oczywiście przyjąłem, że to wina ISP, bo strona zaczynała działać, jeśli korzystałem z netu przez GSM, zarówno na smartfonie, jak i na komputerze podłączonym do niego. A nie działała na żadnym z trzech różnych sprzętów i z tego co pamiętam nawet na ping nie odpowiadała.

      Któregoś razu stwierdziłem, że sytuacja jest męcząca, więc sprawdzę o co chodzi dokładnie, czy to problem z routingiem, czy co. Ku mojemu zdziwieniu po odpaleniu sniffera okazało się, że jest komunikacja, nawet dwustronna. Tyle, że mocno szczątkowa. Uniewinniłem więc w myślach ISP i zacząłem męczyć IKEA, że może blokują moje IP z jakiegoś powodu.

      Rozmowy były trudne, bo z jednej strony wyraźnie czułem, że się nie rozumiemy (no nie trawię tekstów od osób niezbyt technicznych "to musi być problem z przeglądarką", jak piszę, że na trzech różnych OS sprawdzam i że na innym łączu działa), z drugiej trochę rozumiem, skoro problem nie był po ich stronie. W każdym razie udało mi się uzyskać zapewnienie, że nie blokują.

      Olśnienia doznałem jak włączyłem stronę IKEA w sumie przypadkowo i odruchowo na jeszcze innym, stareńkim komputerze w domu i... zadziałała. Zacząłem szukać różnic i znalazłem. Stareńki sprzęt łączył się po 802.11g, wszystkie nowsze po 802.11n. Oczywiście nie powinno mieć to żadnego znaczenia, ale... miało.

      Winę za to ponosił prawdopodobnie firmware routera (zresztą jakaś beta - taki był najnowszy). Od tego czasu oficjalnie uznawałem, że muszę zaktualizować do OpenWrt.

      Aktualizacja bardzo prosta i przyjemna - wystarczy przeczytać instrukcję dla odpowiedniej wersji hardware (v9) i wgrać odpowiedni firmware. Klikalne GUI, w sumie wszystko działa na pierwszy rzut oka, przynajmniej z podstawowych funkcji. Wydajność OK na pierwszy rzut oka. Jak zwykle polecam i zastanawiam się, czemu tak późno się zdecydowałem.

      UPDATE: Ostatecznie, za sprawą komentarzy i wizyty na IRC na kanale traktującym o OpenWrt korzystam z LEDE. Może będzie o tym notka, ale w skrócie: nowszy soft i równie łatwa instalacja.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 stycznia 2018 22:27
  • poniedziałek, 25 grudnia 2017
    • Legimi

      W okresie przedświątecznym Inpost zrobił promocję[1] dotyczącą Paczkomatów. Wystarczyło odebrać paczkę w ciągu dziewięciu godzin od powiadomienia o dostarczeniu i dostawało się[2] książkę w Legimi. Ze względu na okoliczności stwierdziłem, że będę miał czas to... posłucham. Bo główna zaleta jest taka, że obok ebooków dają - w większości przypadków - audiobooki.

      Skusiłem się, bo tytułów z których można wybrać, było sporo i - sądząc po ocenach - niezłych. Jest choćby Król Szczepana Twardocha czy Konklawe Roberta Harrisa. Wybrać w promocji można trzy tytuły, a bez problemu mógłbym wskazać więcej, więc repertuar ciekawy.

      Tyle dobrego, jeśli chodzi o promocję. Odbiór kodu to totalne nieporozumienie. Miałem trzy paczki, za każdym razem po wpisaniu numeru przesyłki dostałem komunikat o błędzie i żebym spróbował za dwie godziny. Niekiedy więcej, niż raz. Drażni i to mocno, bo jak wpisuję kod, to chciałbym od razu dostać możliwość korzystania z książki. Nie wiem, czy wina po stronie Inpostu, czy Legimi, czy obu, ale słabo.

      Nieciekawa jest sama aplikacja Legimi. Gdy tylko zacząłem instalację przypomniałem sobie, że już kiedyś była podobna promocja i... nie skorzystałem wtedy, bo appka miała dziwne wymagania, typu dostęp do kontaktów. Jeśli dobrze doczytałem, jest to tylko na potrzeby kolejnej promocji (miesiąc dostępu do pełnej oferty Legimi), ale wtedy odrzuciło skutecznie. Tym razem wizja trzech książek przeważyła i zarejestrowałem się.

      Oczywiście rozczarowało mnie to, że nie mogę po prostu pobrać plików z ebookiem lub audiobookiem na komputer i użyć w dowolnym urządzeniu. Jest przymus korzystania z aplikacji Legimi. Czytanie książek na smartfonie odrzucam z założenia - trochę za mały ekran, trochę za szybko ekran zużywa baterię, znaczy niewygodnie. Natomiast audiobooka najchętniej wrzuciłbym na mój odtwarzacz mp3, wygodniejszy do odtwarzania audio, niż smartfon, głównie ze względu na rozmiar. Nie wiem w imię czego to ograniczenie. Gdybym chciał zrobić pirata, to przecież nadal jest to trywialne, choć oczywiście trudniejsze od skopiowania pliku. Podobnie trudno posłuchać audiobooka w samochodzie - na kartę nie nagram, żeby odtwarzać przez samochodowe radio, odtwarzanie z telefonu przez kabel (lub BT) do radia niby jest możliwe, ale niewygodne. Zresztą telefon w samochodzie ma już zajęcie - robi za nawigację.

      Sama aplikacja posiada sporo błędów i braków, choć szczęśliwie nie w obrębie podstawowej funkcjonalności. Interfejs jest prosty i intuicyjny, choć staroświecki, opcji - w przypadku audiobooków - niewiele. Ustawia się tylko prędkość odsłuchu (nie zmieniałem), o ile powinno cofać szybkie cofanie (domyślnie jest trzydzieści sekund i IMHO nie jest to zła wartość) i to, czy przy połączeniu przez wi-fi ma ściągać całą książkę. Są zakładki, ale w sumie nie trzeba z nich korzystać, bo aplikacja i tak zapamiętuje w którym miejscu skończyła odtwarzanie.

      Jeśli korzystamy z Legimi, lepiej mieć dużo miejsca na urządzeniu. I sama aplikacja jest spora, i - przede wszystkim - zarządzanie miejscem jest... słabe. Nie ma bowiem możliwości ustawienia takich opcji jak automagiczne usuwanie już odsłuchanych fragmentów czy określenia, ile miejsca przeznaczamy na cache. Dlatego przy mniejszej ilości miejsca na urządzeniu możliwość pobrania przez wi-fi jest... teoretyczna. Chyba, że ktoś chce pamiętać i pobierać fragmenty ręcznie. Na szczęście pakiety internetu są na tyle duże, że można po prostu olać temat i zdać się na pobieranie przez sieć komórkową, w miarę potrzeb.

      Brakuje też możliwości określenia, czy po wybraniu książki powinna się ona zacząć automatycznie odtwarzać (zaczyna). Wbudowane statystyki pokazują wartości totalnie z sufitu, do niczego niepodobne. Pewnie dam ocenę 2/5 w Google Play, bo da się korzystać, ale wydaje mi się, że powinni albo popracować nad aplikacją, albo nie wymuszać korzystania z niej. W tej chwili toporna appka raczej zniechęca do korzystania z serwisu, a szkoda, bo same audiobooki dobrze zrobione - o ile mogę coś na tak niewielkiej próbce stwierdzić.

      W przypadku abonamentu Play nieograniczone korzystanie z oferty kosztuje 20 zł/m-c. Gdyby było luźniej, tj. nie było wymogu posiadania abonamentu w Play i appka nie była tak toporna, rozważyłbym subskrybcję, mimo tego, że tak naprawdę to tylko wypożyczenia, nie kupno książek i mimo braku możliwości pobrania plików na własne urządzenia. Ponieważ jednak appka jest, jaka jest i nie mam abonamentu w Play, ograniczę się do tego typu promocji. Licząc, że pojawi się możliwość kupna w podobnej cenie bez dodatkowych warunków.

      UPDATE Im dalej w las, tym więcej drzew. Sprawa pierwsza: poruszanie się bez bookmarków i skomplikowana procedura ładowania/kasowania poszczególnych rozdziałów działają znośnie, o ile jakiś piękny umysł nie wpadnie na to, by wszystkie rozdziały miały taką samą nazwę. Tak jest w przypadku Stanu Idealnego i zdecydowanie robi się nieużywalnie.

      Sprawa druga: nie posiadanie książki u siebie potrafi kopnąć w zadek. Wczoraj chciałem wieczorem posłuchać w łóżku przed snem i... nic z tego. Nie wczytywało rozdziałów, nie było czego odtwarzać. Nie debugowałem, pewnie jakaś awaria po stronie Legimi, bo net działał. Rano załadowało jak gdyby nigdy nic. Audiobooki Schrödingera...

      [1] Nie promocja tak naprawdę, tylko skłonienie do szybszego opróżnienia paczkomatu. Słuszna zachęta, bo miejsc zwykle brakuje.

      [2] Nadal można odebrać, do końca roku, jeśli ktoś spełnił warunki promocji - wystarczyło zmieścić się w czasie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Legimi”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 grudnia 2017 13:31
  • sobota, 23 grudnia 2017
    • 26. finał WOŚP - mBank podwaja wartość darowizny

      Zalogowałem się dziś do mBanku i zobaczyłem jedną z wiadomości, traktującą o WOŚP. W skrócie: mBank podwaja wpłatę na WOŚP, czyli dorzuca od siebie[1] tyle, ile wpłacimy (dotyczy tylko predefiniowanych kwot!). Oczywiście bank się zabezpiecza i nie dołożą w sumie więcej, niż milion złotych, ale nadal uważam, że jeśli ktoś ma konto w mBanku, to warto wpłacić w ten sposób.

      Dodatkowo, wpłata przelewem jest o tyle lepsza, niż wrzucenie do puszki, że możemy sobie odliczyć tę darowiznę od podatku, czyli wspierać bardziej WOŚP, mniej państwo. W przypadku wrzucania do puszki będzie to znacznie trudniejsze, o ile w ogóle możliwe.

      Dodatkowo, jest możliwość zamówienia okolicznościowej karty debetowej z limitowanej edycji. Nie skorzystałem, bo nadal nie mam karty w mBanku z powodu opłat, które wprowadzili, ale jeśli ktoś używa, to pewnie warto, bo nawet ładne:

      Karta debetowa 26. finał WOŚP

      Źródło: https://www.mbank.pl/lp/wosp/nie-klient.html

      W linku powyżej nieco więcej, oraz link do regulaminu promocji. Jeśli komuś zależy na karcie, to warto się pewnie pospieszyć, choć i tak fizycznie pieniądze trafią do WOŚP dopiero na koniec lutego.

      [1] To oczywiście nadal pieniądze klientów, ale już będące zyskiem banku, czyli nazywajmy je pieniędzmi banku.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      sobota, 23 grudnia 2017 18:00
  • czwartek, 23 listopada 2017
    • Yerba mate bez glutenu

      Parę dni temu przyjrzałem się opakowaniu yerba mate (niebieska Amanda). Przeczytałem te napisy drobnym drukiem, których zwykle się nie czyta, podobnie jak nie czyta się napisów na herbacie czy kawie. I okazuje się, że yerba mate to prawdziwie hipsterski napój i miała napisane libre de gluten, że nie zawiera glutenu, zanim było to modne. Nie wszystkie niebieskie Amandy tak mają, ale bez problemu udało mi się znaleźć na którejś aukcji Allegro, więc nie jest to jakiś wyjątek:

      Yerba mate Amanda niebieska

      Źródło: http://allegro.pl/yerba-mate-amanda-despalada-moc-500g-i6830646228.html

      I na wypadek, gdyby napis nie był widoczny, powiększenie stosownego fragmentu:

      Yerba mate libre de gluten

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 listopada 2017 20:26
  • poniedziałek, 20 listopada 2017
    • 18. urodziny Allegro - darmowa dostawa do paczkomatów

      Allegro obchodzi osiemnaste urodziny, w związku z tym jednym z wydarzeń jest darmowa dostawa do paczkomatów. Szerzej jest to opisane na stronie InPostu, a tak w skrócie trzeba szukać oznaczonych aukcji, przy czym chyba wszystkie przedmioty o wartości ponad dziesięć złotych u sprzedawców oferujących dostawę za pośrednictwem Paczkomatów są objęte promocją.

      Uważam, że promocja jest ciekawa bo końcu można kupić te wszystkie drobiazgi, przy których normalnie koszt dostawy przekreśla sens zakupu, a które trzeba dostarczyć paczkomatem[1]. Albo i tańsze, o ile sprzedawca ma jakieś inne interesujące nas przedmioty objęte promocją. W moim przypadku była to m. in. trzecia ręka do lutowania - w przypadku mniejszych elementów bardzo mi jej brakowało. Tak, trochę pokłosie ostatniego zainteresowania się elektroniką (czyt.: miganiem diodą), a trochę po prostu mi brakowało ręki przy zwykłym lutowaniu też. ;-)

      Słowo wyjaśnienia, bo uważni czytelnicy pewnie pamiętają, że zlikwidowałem konto na Allegro, po tym, jak odmówiono mi możliwości resetu hasła. Owszem. Tyle, że nie spowodowało to zupełnego zaprzestania zakupów - pewne rzeczy najwygodniej kupić na Allegro, albo wręcz ciężko znaleźć alternatywę, zwł. dla używanych. A wysyłanie żonie za każdym razem linka, żeby coś mi kupiła było średnio wygodne.

      Poza tym, wszystko się zmienia, Allegro też. Na przykład procedura została poprawiona, w tej chwili nie można dodać konta w sposób uniemożliwiający reset hasła.

      Owszem, są Chiny, ale... Czas oczekiwania w przypadku Allegro i paczkomatu to zwykle 2-3 dni. W przypadku dostaw z Chin typowo są to jednak 3 tygodnie. O produktach spożywczych (kawa, yerba) można zapomnieć, o produktach w języku polskim też. Wszystkie większe/cięższe rzeczy mają już słono płatną przesyłkę. Jedyne co uparcie ściągam z Chin to większa elektronika w postaci klonów Raspberry Pi (czyt.: Orange Pi, Banana Pi). I wybór w tym przypadku lepszy, i ceny.

      [1] Paczkomaty trochę siadły z jakością w stosunku do tego, co było na początku usługi, bo i krótszy czas na odbiór, i samowolne zmiany paczkomatu do którego jest dostarczana przesyłka, ale nadal jest to IMO jedna z najlepszych form dostawy. Z podobnych form lubię jeszcze różnej maści odbiory w punkcie. Co prawda nie są 24/7, ale nie jest to krytyczne. Ostatnio jeszcze kurier wieczorową porą wygląda bardzo ciekawie.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rozieblox
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 listopada 2017 08:21

Kalendarz

Lipiec 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny


Przeszukaj bloga
Subskrybcja RSS (wpisy)
RSS - Subskrybuj kanał RSS Pomiędzy bitami
Staty
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
statystyka
Licencja (treść wpisów)
Creative Commons LicenseSzczegóły licencji - proszę przeczytać przed wykorzystaniem treści.
Polityka prywatności